…to chyba najładniejszy miesiąc…Przynajmniej kiedyś, kiedy popadywał sobie w nim deszcz i rośliny zdawały się dosłownie wybuchać swoją mocą i wokół zieleniło się na potęgę, pachniało nieziemsko i wszystko aż wrzało życiem.
Na razie zieleń jeszcze jest, ale jak ta susza potrzyma, to za chwilę zrobi się nam śródziemnomorska kolorystyka, czyli brązy i bure kolorki, czego nie chcę.
Niemniej jednak miejmy nadzieję, że aura zlituje się nad nami i deszcze popadają, co pozwoli cieszyć się nam pięknym ukwieconym majem.
Miłego maja i nie tylko oczywiście Wam życzę.
Ja weekend spędzam w domu, nie wyjechaliśmy nigdzie, a Wy? Jakie macie plany? Jakieś dobre kino, książka, spacer, czy grill z przyjaciółmi? Miłego leniuchowania Wam życzę;)
update:
a koleżanka z bloga ma dzisiaj Ten Dzień;) Zgodnie z jej życzeniem, trzymam kciuki Zosik, cobyś się nie pomyliła w przysiędze;0) Bylebyś Mu tylko nie ślubowała, że Go nie dopuścisz aż do śmierci a będzie ok;)
Co do kiecki, wierz mi, że są takie emocje, że generalnie w pewnej chwili olewasz fakt, czy już ją czymś wybrudziłaś, czy nie.
Najlepszego!
I pogodę sobie zamówiłaś piękną;)
