pióro wieczne;)

Jedna z rzeczy, które zawsze przyciągną moją uwagę…To właśnie pióro wieczne. Pomstuję na nowoczesne kartki z życzeniami, które produkowane są z dziwnej jakości papieru, na którym pisze się jedynie długopisem, piórem zaś się nie da. Nie wiem, woskują to czasem czymś, czy co?
Pióro wieczne stanowiło wyposażenie mojego piórnika od wczesnego dzieciństwa. Nie wiem, skąd mi się to wzięło, bo w domu raczej pisano długopisami, a ja sobie pióro ulubiłam. W podstawówce miałam chińskie, na tłoczek. Bardzo pilnowałam, aby wieczorem uzupełnić zbiorniczek atramentu, aby następnego dnia nie być zaskoczoną w szkole. Pamiętam, miałam też potem jakieś tanie, niemieckie zdaje się, ale z fajnie wyrobioną już stalówką, które się wykruszyło (z plastiku była oprawka) i tylko dlatego zakończyło swoją karierę u mnie. Piórem pisałam też na każdym etapie swojego życia listy mniej lub bardziej emocjonalne. Jednym słowem, pióro, to dla mnie był i jest ważny element mojego życia codziennego;)
Obecnie mam dwa pióra, no, nie, trzy, ale o tym za chwilę. Pierwsze, to otrzymane od P. na trzydzieste urodziny pióro Visconti. Szalenie eleganckie, w gustownym etui. Takie super;) To nim piszę listy. Mam też pióro Watermana, które kupiłam sobie rok temu, którym czynię zapiski w kalendarzu. Jest w różowej, a jakże, oprawce i ma fioletowy atrament. Też czasem piszę nim listy.
Od dzisiaj jestem posiadaczką kolejnego pióra Watermana, a mianowicie za sprawą tego, że zrealizowałam sobie nagrodę za uzbierane punkty w moim programie lojalnościowym w mojej sieci telefonii komórkowej. Uzbierałam sporo punktów i przeglądając nagrody zastanawiałam się nawet nad prenumeratą pism, ale sorry, nie do końca mają te, które mnie interesują a nie ma sensu zamawiać czegoś, czego się czytać nie będzie, i nagle w oko wpadło mi pióro wieczne.

No i je właśnie sobie zamówiłam. Dzisiaj dotarło kurierem. Pan kurier był tak miły, że wcześniej zadzwonił spytać, czy może mi przekazać przesyłeczkę, jak się wyraził. Mógł i dostarczył. Pierwszy raz zresztą dzwonił do mnie kurier, inna sprawa, że jakoś wiele razy kurierem nie przesyłano mi rzeczy.
Muszę przyznać, że cała ta kolekcja Watermana Audace jest śliczna i jakbym mogła, to chyba prawie wszystkie pióra z niej bym chciała mieć;)
Przyznać się, kto jeszcze pisze piórem, jest nas sporo, czy tylko takie dinozaury, jak ja?:)

„Grobowiec”. Kate Mosse.

To druga książka Kate Mosse wydana na naszym rynku wydawniczym. I tak oto "Grobowiec" wydany w Wydawnictwie Prószyński i S-ka (2008) to kolejna powieść Mosse, w której teraźniejszość ma wyraźne powiązania z przeszłością, z historią.
Tym razem akcja książki dzieje się zarówno współcześnie, jak i w końcu wieku XIX.
W czasach obecnych poznajemy młodą Amerykankę, Meredith, która przybyła do Europy, do Francji w celu zbadania pewnych tropów w biografii kompozytora Claude’a Debussy’ego. Jej celem jest bowiem napisanie innej, niż dotychczasowe, biografii tego artysty. Nie jest to jednak jedyny cel jej podróży. Meredith ma podstawy sądzić, że jej przodkowie pochodzą z Francji właśnie, a konkretnie z miejscowości niedaleko Carcassonne, na południu kraju. I właśnie owe korzenie rodzinne chce dziewczyna poznać.
Zdawało by się, że cel jest jasny. Ale od początku podróży coś ją trapi, odczuwa jakieś niejasne przeczucie, że podczas owej podróży dojdzie do czegoś więcej, niż tylko zgłębienie przeszłości.
Pojawia się tajemnicza kobieta, która namawia Meredith na powróżenie jej tarotem, pojawia się też zagadkowa talia tarota, która przedstawia między innymi osobę uderzająco do Meredith podobną. Ciekawe…
Sięgnięcie do przeszłości, to z kolei kawałek historii rodzeństwa, Leonie i Anatola, Paryżan, których w końcu wieku XIX losy rzucą na czas jakiś do rodzinnej posiadłości ich matki, na południe Francji właśnie, tam, dokąd zmierza chcąca poznać losy swych przodków, Meredith w XX wieku. W pewnej chwili, zgodnie z przepowiednią niezwykłej talii tarota, przeszłość i czasy obecne zazębią się ze sobą, okaże się, jak wiele historia ma wspólnego z "dzisiaj" i jak bardzo na nie wpłynęła.
Książki Mosse to według mnie ciekawe czytadła. Nie są to można najbardziej ambitne książki, jakie przyszło mi czytać, ale spełniają moje oczekiwania wzgędem tego typu książek. Mają interesującą fabułę, tajemnicę , którą przyjdzie czytelnikowi rozwikłać w miarę upływu akcji książki i dość przyjemny klimat towarzyszący lekturze.
Co prawda, ja czytałam ją wyjątkowo długo, ale to również przez to, że po drodze wzięłam się za "Stulecie detektywów".
Miłośnikom tego typu książek moge polecić, sądzę, że się spodoba.