po świętowaniu…

Muszę przyznać, że dawno nie miałam takich fajnych Urodzin. Te były jedne z najlepszych, jakie miałam. Cały dzień był przyjemny. Telefon dzwonił już od 10.00 i pierwsza z życzeniami była Spacer_biedronki. Dostałam też miłe smsy a także nawet email od kogoś, kto mnie czyta a kogo nie "znam".
Potem otrzymałam pierwsze kwiaty tego dnia, od P., jaśmin w doniczce i pęczek tulipanów, to moje ulubione kwiaty (kojarzą mi się z moimi Urodzinami, kiedy nawet za siermiężnego PRL-u je otrzymywałam). Razem z kwiatami od Ojca, które dostałam dzień wcześniej, wszystkie moje urodzinowe kwiaty zastawiają pół stołu:)
Wieczorem wybraliśmy się, ja i P. na pizzę z trójką bliskich mi ludzi.
Ostatnio odkryliśmy bardzo przyjemną pizzerię, z ładnym wystrojem wnętrz a także, co nam się bardzo podoba, dla niepalących. Podają tam rewelacyjną pizzę. Naprawdę, chyba najlepsza, jaką ostatnio jedliśmy.
Najbardziej ucieszyłam się z tego, że tego dnia oni wszyscy mogli się ze mną spotkać i uczynić ten dzień jeszcze przyjemniejszy, ale oczywiście również ucieszyłam się ze ślicznych kwiatków i prezentów, jakie otrzymałam.
W ogóle, to ja wiem, że to nie wypada się chwalić, ale w tym roku otrzymałam tyle pięknych prezentów, że aż się za głowę złapałam. Wszystkie piękne i każdy z ofiarodawców wybierając prezent myślał o mnie, o moich hobby i zainteresowaniach, to tak miło wiedzieć o tym.
Każdy z nich cieszy mnie ogromnie i jak dzieciak wciąż je sobie oglądam, ale żeby się trochę pochwalić wymienię kilka , z tych, które mnie najbardziej powiedzmy to zaskoczyły.
I tak P. obdarował mnie rewelacyjną książką , czyli "Stuleciem detektywów" Jurgena Thorwaldena (tak, to ten pan od "Stulecia chirurgów") i dwiema płytami jednego z moich ulubionych zespołów, austriackiego "Papermoon".
Przyjaciółka z mężem obdarowali mnie najnowszą płytą Kasi Nosowskiej z jej interpretacjami piosenek Agnieszki Osieckiej, Regina podarowała mi …lampkę do czytania w podróży na przykład, coś rewelacyjnego, notesik specjalnie do zapisywania przeczytanych lektur (pomyśleć, że ktoś wpadł na pomysł produkowania czegoś, co sama sobie wcześniej założyłam, czyli notesiku , w którym notuję lektury wraz z oceną) i …sadzonkę baobabu!!! Już posadziliśmy, oby tylko wzrósł, ale by było super.
Wieczór upłynął w bardzo miłej atmosferze i wydaje mi się, że również goście mogą to potwierdzić;) aż nie chciało się wychodzić.
Naprawdę miałam piękny dzień i czuję się bardzo szczęśliwa.


ps.prezentuję kwiatki;) od lewej stokrotki z przybraniem od Reginy, w tle róże od Ojca, potem pęczek tulipanów od P., który trzeba było rozdzielić na dwa wazony, trzy cebulki hiacyntów od przyjaciółki i jej męża, które to hiacynty, mam nadzieję, pięknie się rozwiną.

ps.2. i tak, mamy na ścianie landszafcik i szczerze? wcale się tego nie wstydzimy:)