…słodko gorzko, czyli co mnie ostatnio irytuje a co cieszy.
Irytuje mnie, kiedy odzywa się do mnie ktoś, kto robi to tylko dlatego,że ma do mnie jakąś prośbę. Czyli długi email z początkiem życzeń na nowy rok, ale potem już przejście do prośby. Nie lubię. Pomóc pomogłam, bo nie było to kłopotliwe, ale nie lubię przypominania sobie o mnie tylko w takich sytuacjach.
Złości mnie to, co dzieje się obecnie z pocztą na gazecie, o czym można między innymi poczytać tu:
http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=973
złości mnie zarówno fakt, że jakoś opieszale zdaje się działać administracja poczty jak i ci, którzy czerpią satysfakcję z możliwości dokopania owej administracji, tylko szkoda, że moja poczta musi wtedy otrzymywać ich spam.
Denerwuje mnie krakanie, że nadciąga grypa (podobno jest już w Niemczech). Co roku grypa czyha, nie jest to żadna nowość, a nie lubię tego siania paniki.
Odkryłam z wielkim zdumieniem, że ceny kosmetyków, które nabywam są na miejscowym bazarku niższe niż tych samych kosmetyków w Super-Pharmie. Wiem, powinnam wcześniej się im przyjrzeć i porównać, ale problem polega na tym, że ów bazarek jest co tu dużo kryć drogawy jak na tradycyjne pojmowanie bazarków osiedlowych i nigdy dotąd nie przyszło mi do głowy tam większej ilości kosmetyków kupować, bo nie wiedzieć czemu zakładałam, że w Super-Pharmie taniej. No więc nie. I zamierzam ten fakt wykorzystać.
Ale na szczęście dla równowagi są też miłe akcenty.
Cieszy mnie, że ktoś sam z siebie napisał miły email gdzie wyszedł z chęcią pomocy w pewnej sprawie. I nieważne, czy cel się uda osiągnąć, czy nie, sam gest bardzo miły i ciepły.
Dostałam wczoraj długi list, więc już się cieszę na to, jak spokojnie siądę z papierem i moim listowym piórem i odpiszę 😉 W drodze z tego, co wiem, parę następnych przesyłek, a więc i na nie niecierpliwie czekam.
Wróciłam do biografii Van Gogha , autorstwa Irvinga Stone’a, "Pasja życia". Jak niektórzy pamiętają, zarzuciłam ją czytając parę lat temu, ale postanowiłam do niej wrócić i mam nadzieję, że tym razem nie popadnę w stany lekko depresyjne pod wpływem biografii tego malarza;)
Ciągle rozkoszuję się płytą Reginy Spektor i naprawdę cieszę się,że zupełnie przypadkiem ją dla siebie odkryłam.
optymistyczny wpis;)
…bo czasem trzeba;)
Zmroziła mnie wczoraj wiadomość o samolocie, który wodował na rzece Hudson w Nowym Jorku. Zmroziło, bo spodziewać się można było ofiar, a w tym wypadku okazało się, że nikt nie zginął.
Czyli pierwsza dobra wiadomość. Druga to ta, że ofiarom, które wydostały się z pokładu samolotu na jego skrzydła zaczęto udzielać pomocy niemal natychmiastowo. Wiem, dobrze się złożyło, że nie był to jakiś odległy akwen wodny, a rzeka w wielkim mieście, na której są barki, statki i straż wodna po prostu. Ale ma wrażenie, że po 11 września Amerykanie dobrze odrobili swoją pracę domową, czyli zwyczajnie nauczyli się reakcji w pewnych sytuacjach szybko i bez niepotrzebnej paniki.
Bardzo podobała mi się reakcja pilota. Owszem, ktoś może powiedzieć, przecież kapitan tego statku ratował też swoje życie. No oczywiście, że zapewne miał na przyszłość swojego życia jeszcze jakieś plany i niekoniecznie chciał je kończyć w zimnych wodach rzeki Hudson, ale odnoszę wrażenie, że ten zachował oprócz wielkiego profesjonalizmu (te godziny spędzone na symulatorach lotu najwyraźniej naprawdę na coś się przydają) jakieś niezwykłe człowieczeństwo po prostu. Trochę jak kapitan tonącego statku, który według pewnie już niemodnych i przebrzmiałych zasad powinien opuszczać pokład ostatni, ów pilot jeszcze dwukrotnie sprawdził pokład samolotu, czy na pewno wszyscy pasażerowie opuścili maszynę. Podobno również reszta załogi zachowała pełen profesjonalizm. Może teraz ludzie załapią, że stewardessa to nie uśmiechnięta laleczka z długimi nogami ale przede wszystkim osoba profesjonalna, która w takiej sytuacji działa z opanowaniem.
Powiem tak, za takie postawy powinno się nagradzać. Mam wielką nadzieję, że szefostwo pilota wyciągnie z tego wydarzenia słuszny wniosek i nagrodzi faceta nie dość, że jakąś rewelacyjną premią to może słusznym po takim stresie urlopem.
I miło stwierdzić, że czasem można obgadać także wiadomości, które niosą ze sobą optymistyczne przesłanie.
Więcej wiadomości tu:
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,6166668,Samolot_wpadl_do_rzeki_w_Nowym_Jorku.html
i tu:
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,6166931,Katastrofa_samolotu__czyli_cud_na_rzece_Hudson.html
