…sobie myślę,że starsze pokolenie (nasi rodzice) umieli nawiązywać trwalsze znajomości, niż my. Zastanawiam się, skąd to wynikało. Może jednak realia komunizmu, brak wyścigu szczurów? jakaś wspólna bieda? Nie wiem właśnie. My, wtłoczeni w nowe realia już od szkoły najwyraźniej nie umiemy aż tak silnych znajomości tworzyć, a może po prostu ja tak mam, chociaż obserwacja znajomych i ich znajomości z kolei, trochę moją tezę potwierdza.
Skąd te moje wywody? Ano znowu nk. Jak wiedzą ci, którzy mnie dłużej czytają, ja za nk nie przepadam, ale na szczęście mało z nią mam do czynienia. Zalogowałam się, owszem, głównie z nadzieją, że odezwą się może dwie osoby, z którymi kontakt się urwał. Osoby się nie odezwały, za to odezwały się dwie dziewczyny, z którymi ja z kolei nie miałam ochoty na nawiązanie kontaktu. Jedna, która wryła mi się w pamięć faktem, jak to w czasach końca podstawówki okazywała mi , że nie dość jestem seksowna i nie mam powodzenia wśród chłopaków, podczas, kiedy ona, to hoho a druga, to była bardzo bliska znajoma, której niestety, coś się pogibało i w pewnym momencie mojego życia uznała najwyraźniej, że stała się kowalem mojego szczęścia i trochę się jej rzeczywistości pomyliły, zaczęła słać do mnie wiadomości świadczące o nie do końca zrównoważonej psychice. Owszem, za rękę jej nie złapałam, ale poświęciłam trochę czasu i możliwości i powiedzmy, że zadziałałam tak, że wyszło, że faktycznie to ona, bowiem po mojej interwencji wiadomości od pani się urwały. Jak więc można się domyślić, obie panie były ostatnimi, z którymi mam chęć na nawiązywanie kontaktów.
Natomiast, jeśli chodzi o nk, to wygraną okazuje się być moja własna Mama. Założyłam jej konto. Bywa na nim niezbyt często, ale ja jej regularnie sprawdzam wiadomości i okazuje się, że w dość krótkim czasie odezwało się do niej kilka osób, w tym dwie serdeczne koleżanki, z którymi kontakt się urwał, głównie za sprawą opuszczenia przez moją Mamę miasta rodzinnego i nieco urwania kontaktów.
W piątek odkryłam, że odezwała się do Mamy kolejna znajoma. Jak się okazało, serdeczna koleżanka z czasów wczesnych, bo podstawówki właśnie. Moja Mama bardzo się ucieszyła, wzruszyła i w ogóle;) Okazało się, że pani na etapie emerytury nie spoczęła na laurach i nie jest jedynie zajmującą się wnukami babcią (zresztą wygląda bardzo korzystnie, wcale nie na babcię), zajęła się dawno skrywaną pasją, pisaniem. Ma , z tego, co się zorientowałam, grono wiernych czytelników. Ponadto, czym bardzo wzruszyła się moja Mama, w jednej z książek podobno nawet moją Mamę autorka wspomniała, oczywiście bez podawania danych osobowych, ale uważam to za miły gest.
I teraz moja Mama dzwoni, omawia, wysyła sobie zdjęcia z koleżankami a ja dojrzewam do wysłania jej w cieplejszym okresie roku do jej miasta w celu odwiedzenia zarówno rodzinyjak i dawnych koleżanek;)

Dodaj komentarz