…Hiszpanii dzieci otrzymują prezenty nie w czasie Świąt , a w dzień Trzech Króli.
Wczoraj poczułam się prawie, jak hiszpańskie dziecko (brakowało mi hiszpańskich temperatur za oknem;), bo poczta dostarczyła mi zaległe upominki …świąteczne, a jakże, od Monoli. Ale się ucieszyłam, że jednak doszło. Już się bałam, że będzie, jak rok temu, kiedy prezent wysłany przez nią nigdy do mnie nie dotarł.
Bardzo się ucieszyłam i z faktu, że dotarło i z tego, co otrzymałam, czyli z saszetki na biżuterię, na czas wyjazdów, żeby było w czym wozić precjoza;) , zakładki do książki w kształcie kota i bransoletki ręcznie wykonaną na Bali z koralików? muszelek?
Wczoraj wieczorem termometr pokazał -17C. Okropność. Dzisiaj ma być już cieplej i oby!
Na pociechę odgonienia zimowych klimatów, nabyłam ostatnio w Yves Rocher malutką buteleczkę zapachu kokosowego. P. nazywa mnie teraz kokosanką. Co przypomniało mi ciastka z mojego dzieciństwa. Uwielbiałam wprost babeczki z kruchego ciasta z budyniem w środku, pamiętam, że Mama kupowała mi ją w cukierni osiedlowej. Były też bajaderki, co z tego, że podobno trafiały do tych ciastek wszystkie okruchy z pozostałych ciastek, kiedy mnie smakowały. Potem przeszłam etap fascynacji wuzetkami. Najlepsze wuzetki fundowała mi w Krynicy Górskiej znajoma mojej Mamy, z którą byłyśmy na wczasach. To ta sama, od której mam zresztą "Portret nocą malowany". Kokosanki też pamiętam, całkiem smaczne były, to już ze starszego dzieciństwa, współczesna młodzież zapewne prychnęłaby oburzona, że w ogóle o człowieku w tym wieku pomyślałam jako o dziecku:)
O rety, ale zrobiło mi się słodko, jak o tych wszystkich słodkościach pomyślałam;)
