prośba…

…o pomoc dla tych, którzy czasem zostawiają komentarze jako goście (nawet ręcznie wpisując nick, Regino, tu głównie uśmiech w Twoją stronę).
Dochodzą mnie słuchy, że ktoś niezalogowany nie może zostawić mi komentarzy na blogu. Ja nie wiem, czemu. Nie wiem też jak to sprawdzić, bo ja dodaję komentarze jako zalogowana. Ale ludzie zostawiają mi komentarze jako goście, mój blog nie ma specjalnie obwarowań żadnych ani utrudnień. Zlikwidowałam nawet te koszmarne cyferki (nie cierpię ich , bo często się przy nich mylę). Może ktoś wyjaśni, jak zostawia niezalogowany na blox komentarze, to może ułatwi tej osobie, która nie bardzo może komentarze zostawiać. Z góry dziękuję za pomoc;)

„Uprzątnięte morze, wynajęte skarpety i pani Masło”. Aglaja Veteranyi.

Wydawnictwo Czarne, 2005.

I tak sobie milczę, zamiast coś napisać. To trzecia i ostatnia wydana u nas książka tej niezwykłej autorki, o której pisałam tu i tu.

Napiszę tak, cały czas podczas lektury tej krótkiej książeczki, towarzyszyło mi pytanie, czy gdybym nie wiedziała, co się z nią stało, że popełniła samobójstwo to inaczej odbierałabym jej opowieści? Nie wiem. Tak, wiedząc, że się zabiła, a zrobiła to, jak wyczytałam w iście teatralny sposób (to, co zostawiła po sobie , ta kartka!) nie sposób zapowiedzi tego wydarzenia nie dostrzec na kartach jej opowieści. Aglaja jest zdecydowanie jedną z najbardziej depresyjnych autorek, jakie znam, a jednocześnie i to mówię ja właśnie, ona szalenie mnie przyciąga. Jej proza jest niezwykła. To jej książka śniła mi się , co zdarzyło mi się pierwszy raz w życiu…
To jej rozedrgana proza, jej krótkie, często bardzo krótkie historie, nerwowe pełne jakiegoś niedopowiedzenia, wielkiego niepokoju, to ona właśnie sprawia, że żałuję szczerze i tego, że depresja jednak ją pokonała ale i tego, że nic już jej więcej przeczytać nie będę mogła. Szkoda. Wielka szkoda.
Z drugiej strony, nie jestem wcale taka pewna, że ona sama gdzieś ze śmiercią się nie pogodziła. Jakby nastawiała się, że śmierć prędzej czy później ją zawładnie. Może miały taki układ?
Teatralna też jest ta proza Veteranyi, teatralna jakby i słusznie, jako, że autorka zajmowała się teatralnymi sprawami bardzo blisko, co wyraźnie się czuje w jej prozie. I jest to jeszcze kolejny jej plus.
Biedna, mała dziewczynka w ciele dorosłej kobiety, która wciąż wrzucała się do garnka z mamałygą aby sprawdzić, co jeszcze zdoła wytrzymać a co ją pokona. Do tego ostatniego razu.

Cóż, nietypowa to proza, ale dla mnie bardzo ważna, ja ją polecam.

Polecam bardzo ciekawy o niej artykuł, może nie najnowszy, ale wiele mi dodatkowo rozjaśnił na temat jej życia, możecie poczytać tu.

fascynacja muzyczna…

…zupełnie przypadkowo dzięki, nie ukrywam, filmowi, odkryłam dla siebie kolejną osobę, która mnie muzycznie zafascynowała. Jest coś w jej piosenkach, co nie pozwala mi być obojętną.
To Regina Spektor, którą to płytę "Begin to hope" dzięki uprzejmości Reginy mam i słucham jej sobie z przyjemnością.
Bardzo lubię takie trochę przypadkowe odkrycia osobiste, które owocują znajomością z danym artystą na dłużej;)
Regino, ta z bloga, dzięki raz jeszcze za podesłanie muzyki!

A dla zainteresowanych, do posłuchania: