..od Chihiro dotarła w najbardziej sprzyjającym momencie, pozwalając mi się uśmiechnąć i ucieszyć, że jednak, że nie zaginęła (przesyłka, nie Chihiro;). No i to miły akcent w ostatnich dniach. Za prześliczny notes z motywem japońskiego kimona, zakładkę z gejszą i śliczną pocztówkę z paryskimi drzwiami (ale się wpasowało w to, co pisałam o Twoich zdjęciach drzwi na Twoim blogu dzisiaj!) bardzo dziękuję.
Zima pojawiła się wraz z ochłodzeniem i śniegiem;/ Nie lubię śniegu w mieście. Wszystkich, którzy się nim tak zachwycają, odsyłam na spacer, podczas którego wraca się z kompletnie ufajdanymi śniegową breją spodniami. Śnieg jest piękny. Na pocztówce z gór. Względnie w tych samych górach, ale nie w mieście. Zdania nie zmienię, więc proszę mnie nie przekonywać.
Niemniej jednak zainaugurowaliśmy sezon zimowy. Scena miała miejsce na wczorajszym spacerze, udział wzięli: Chiara i P.
Chiara – "Huhuha, nasza zima zła, zaraz oberwiesz śnieżką" (lepi atrakcyjną śnieżkę i strzela P. w kurtkę, po czym oddala się rechocząc kurcgalopkiem). W międzyczasie myśląc, że P. coś kombinuje przystaje i powoli odwraca się. W tym samym czasie, nie wiedząc o zamiarach odwrócenia się Chiary P. lepi śnieżkę i wystrzeliwuje ją w stronę Chiary. Efekt? Rozplaskana śnieżka na samym środku kaptura i części beretu Chiary;) P. długo nie mógł przestać się śmiać, za to, trzeba mu to przyznać, szybko pomógł mi się otrzepać ze śniegu. A i tak jakiś okropnie lodowaty strumyczek dostał się nie wiedzieć jak za mój kołnierz i spłynął zdradziecko po karku…
Zima…
Niemniej jednak zainaugurowaliśmy sezon zimowy. Scena miała miejsce na wczorajszym spacerze, udział wzięli: Chiara i P.
Chiara – "Huhuha, nasza zima zła, zaraz oberwiesz śnieżką" (lepi atrakcyjną śnieżkę i strzela P. w kurtkę, po czym oddala się rechocząc kurcgalopkiem). W międzyczasie myśląc, że P. coś kombinuje przystaje i powoli odwraca się. W tym samym czasie, nie wiedząc o zamiarach odwrócenia się Chiary P. lepi śnieżkę i wystrzeliwuje ją w stronę Chiary. Efekt? Rozplaskana śnieżka na samym środku kaptura i części beretu Chiary;) P. długo nie mógł przestać się śmiać, za to, trzeba mu to przyznać, szybko pomógł mi się otrzepać ze śniegu. A i tak jakiś okropnie lodowaty strumyczek dostał się nie wiedzieć jak za mój kołnierz i spłynął zdradziecko po karku…
Zima…
