Dawno nie obejrzałam filmu, który aż tak by mi się spodobał, który aż tak by mnie "porwał" w swój świat i w którym aż tak bym się zatraciła.
Główna rola w rewelacyjnym wykonaniu Helen Mirren (swoją drogą, ma kobieta szczęście do obsadzania jej w roli królowych, przypominam, że nie tak dawno obejrzałam "Królową" z nią właśnie również w roli głównej). Ona nie grała Elżbiety I, ona nią była!
Ten film spełnił dokładnie moje oczekiwania względem kina, czyli zachwycił mnie zarówno treścią, wykonaniem, ale i obrazem. Moje oczy nasyciły się przepychem ówczesnych wnętrz i przepięknych strojów, kostiumów. Moje oczy radowały się pięknem biżuterii, szczególnie ogromnych pereł, jakimi wówczas zdobiły się chętnie kobiety. Moje ucho nacieszyło się piękną mową i językiem jakże innym od tego, jakim się obecnie posługujemy.
Mimo, że film nie jest krótki (dzieli się na dwie części, z których każda ma prawie 2 godziny) ogląda się go dobrze i wprost nie można oderwać się od tego przedstawienia życia jednej z najbardziej barwnych królowych Anglii, intryg na dworze królewskim, ogromnych namiętności.
Wspaniała, wspaniała rola królowej, w której odgrywająca ją Helen Mirren nie zdusiła kobiety. Elżbieta była tu i władcą, nie znoszącym sprzeciwu, wymagającym, mającym swoje kaprysy, ale również była kobietą, którą targały namiętności i uczucia. Która czasem czuła się zagubiona i samotna, tym bardziej, że przez cały okres swojego panowania była sama, nigdy nie zawarłszy związku małżeńskiego. Helen Mirren zagrała ją niesamowicie, każdy gest, fraza jest tu przemyślana, ale co ciekawe, niezwykle naturalna, wiarygodna. Ma się wrażenie,że za przyczyną jakiejś czarodziejskiej różdżki przenieśliśmy się w czasie i nagle znaleźliśmy się na dworze królowej Elżbiety.
Cudowny film, kawał wspaniałego kina i nie dziwię się doprawdy, że na Filmwebie ten film ma przeciętną ocenę "rewelacyjny", bo i ja dokładnie na taki go oceniam.
Jeśli ktoś nie widział a ma ochotę na wspaniałe i porywające kino kostiumowe, to film wprost dla niego.
Właśnie zorientowałam się, że napisałam tę recenzję w szczególnym dniu, Imienin Elżbiety. Nawiasem mówiąc , wszystkim odwiedzającym mnie Elżbietom składam Najlepsze Życzenia.
Wiem, że Anglosasi nie świętują Imienin, ale ja mogę wznieść wirtualny toast za Elżbietę, która prowadziła ciekawe życie i o której to życiu mogłam zobaczyć tak fascynujący film.
