stare ale jare;)

otrzymane netem.

Facet dostał na urodziny papugę. Od początku, kiedy tylko
wniósł klatkę do domu i zdjął z niej zasłonę, zorientował się, że miała okropny
nawyk przeklinania, rzucała mięchem co drugie słowo. Cóż było zrobić -wyrzucić
żal, zawsze to jaki? towarzysz, zresztą prezent.. .

Przez szereg długich
dni starał się walczyć ze słownictwem
papugi.
Mówił do niej miłe słowa,
puszczał łagodną, klasyczną muzykę, robił wszystko, żeby dać papudze dobry
przykład… Słowem pełna poświęceń terapia.
Na próżno. Pewnego dnia,
kiedy papuga wstała lewą nogą i była wyjątkowo niegrzeczna, opryskliwa i
obrażała go na każdym kroku, coś w nim pękło. Zaczął krzyczeć, ale
papuga darła się głośniej.
Potrząsnął nią i nie dość, że zbluzgała go tak,
że wiązanki nie powstydziłby się marynarz
pływający na transatlantykach, to
jeszcze dostał parę razy dziobem.
W akcie desperacji wrzucił ptaka do
zamrażarki, zatrzasnął drzwi, oparł się o nie i zsunął w dół.
Papuga
rzuciła się kilka razy o ściany zamrażarki, facet usłyszał przytłumiony
bełkot i nagle wszystko ucichło.
Facet ochłonął trochę, naszły go wyrzuty
sumienia więc otworzył szybko drzwi zamrażarki.
Papuga w milczeniu weszła na
jego wyciągnięte ramię powiedziała:
"Najmocniej przepraszam, że uraziłam
pana moim słownictwem i zachowaniem, proszę o przebaczenie – dołożę
wszelkich starań aby się poprawić i nie dopuścić do podobnych scen w
przyszłości"
Facet tego się nie spodziewał – taka nagła zmiana była co
najmniej szokująca – już otwierał usta chcąc zapytać co spowodowało tak
radykalną zmianę, kiedy odezwała się papuga:
-"Mogę Pana uprzejmie zapytać
co zrobił kurczak?"