Ostatnio zafascynowałam się filmami kostiumowymi. Zaczęło się chyba od Marii Antoniny w reżyserii Sophii Coppoli:
http://maria.antonina.filmweb.pl/ .
Tak mnie jakoś zainspirował, że sięgnęłam po ten, który od dawna miałam w zbiorach, dodany do któregoś z pism, a mianowicie "Elizabeth":
http://www.filmweb.pl/f740/Elizabeth,1998
opowiada on o początkach panowania Elżbiety I, córki Henryka VIII. Bardzo mnie wciągnął i oglądałam go z prawdziwą przyjemnością. Kontynuacji nie widziałam, bo nie miał zbyt ciekawych recenzji. Być może znowu kiedyś trafi jako dodatek do którejś z gazety, to wtedy się zapewne skuszę, ale chwilowo nie.
Trochę nie po kolei, ale w tak zwanym międzyczasie, niedawno udało mi się obejrzeć bardzo dobry (oczywiście według mnie) film "Henryk VIII", który leciał w polskiej TV, oczywiście o barbarzyńskich porach, a mianowicie ten:
http://www.filmweb.pl/f112456/Krwawy+tyran+-+Henryk+VIII,2003
No i teraz czeka mnie kolejna uczta kinomana, a mianowicie "Elżbieta I", czyli ten film:
http://www.filmweb.pl/f279385/El%C5%BCbieta+I,2005
Znowu powrót do czasów Elżbiety I, tym razem w tej roli podobno rewelacyjna Helen Mirren, którą to niedawno widziałam w równie świetnej roli "Królowej", o której to pisałam na blogu.
Ciekawe, jaki to będzie film, a w sumie cieszę się, bo on z tego, co na filmwebie wyczytałam, opowiadać będzie o czasach panowania Elżbiety, ale zacznie się od zdaje się piętnastego roku jej panowania, a więc jak dla mnie świetnie, bo będę mieć kontynuację po "Elizabeth".
I teraz po tych zachwytach mam pytanie o filmy kostiumowe, które na Was zrobiły wrażenie. Czy możecie mi coś polecić? Najbardziej zależy mi chyba na nowszych wersjach, są łatwiejsze do zdobycia i chyba lubię oglądać w kostiumach historycznych współczesnych aktorów.
Czy macie jakiś okres historii, który szczególnie Was fascynuje i macie ochotę oglądać go w filmach? Na mnie chyba robi wrażenie średniowiecze i renesans, ale i późniejsze czasy też mnie interesują.
Nie kuszą mnie przedstawienia czasów starożytnych, jakoś intrygi na dworach cesarzy rzymskich itd nie są tym, co mnie najbardziej interesuje.
„Regał ostatnich tchnień”. Aglaja Veteranyi.
Nie miała baba kłopotu, przeczytała następną depresyjną książkę.
Z cyklu, "uwierające", oczywiście.
Proza Aglayi Veteranyi jest dla mnie zbyt trudna, by o niej coś składnego napisać, o czym przekonałam się, usiłując sklecić parę zdań na temat jej pierwszej książki "Dlaczego dziecko gotuje się w mamałydze", o tu:
http://chiara76.blox.pl/2007/04/Dlaczego-dziecko-gotuje-sie-w-mamalydze-Aglaja.html
Wydana w Wydawnictwie Czarne w 2004 książka "Regał ostatnich tchnień" to kontynuacja "Dlaczego dziecko…". Również jest w niej sporo autobiograficznych fragmentów z życia Veteranyi. I jest to kolejna z książek "uwierających", jak zwykłam je nazywać. Książki Veteranyi są, jak brutalne grzebanie czyimś paluchem w duszy człowieka, takim nieproszonym, niegrzecznym nawet wygrzebywaniem z podświadomości największych strachów, obaw, smutków, lęków, tego, co spychaliśmy na samo dno bojąc się nawet o tym pomyśleć. Tak właśnie jej książki odbieram. Tak odbieram samą postać autorki. Która, to, niestety, nie była w stanie pokonać dręczących jej duszę demonów i w roku 2002 nie doczekawszy wydania tej książki, odebrała sobie życie. Kiedy czyta się jej książki, nie można pozbyć się dręczącego uczucia, że tak się niestety stać musiało. Bo ktoś, kto jest aż tak wrażliwy, którego serce przepełnia aż tak dojmujące poczucie nieszczęścia, smutku, nostalgii, nie jest w stanie poradzić sobie w świecie. Coś go jednak przerasta. I autorkę zdecydowanie to przerosło. Szkoda wielka, bo zdaje się,że była to jedna z bardziej fascynujących postaci, a jednak nie dała rady żyć. Świat po tej drugiej stronie okazał się być dla niej z tych czy innych przyczyn bardziej fascynujący.
"Regał ostatnich tchnień" to tytuł, jaki zaczerpnięty przez autorkę został pod wpływem zdania , które padło w którejś z rozmów, a mianowicie o tym, że "Każdy zmarły przynosi Bogu swoje ostatnie tchnienie,(…). Z tego tchnienia Bóg może odczytać życie tego człowieka jak z książki.
Biblioteka Boga to regał ostatnich tchnień".
Ta książka znowu z silnym akcentem autobiograficznym, co jest zapewne swoistą próbą zmierzenia się z własnymi demonami Veteranyi, opowiada o odejściu ze świata jednej z droższych jej osób, ciotki, która to była jej bliższa, niż jej własna matka. I jak się wydaje, również ta śmierć sprowokowała samą Aglaję do targnięcia się na swoje życie.
Na pewno proza Veteranyi nie jest ani łatwa, ani przyjemna, ani relaksująca. A mimo to cieszę się, że ją poznałam, aczkolwiek niestety, mam teraz po tej książce, niekoniecznie najlepszy nastrój. Veteranyi udało się poruszyć i we mnie te wrażliwe strony mojej podświadomości.
Mimo to polecam ogromnie.
Z cyklu, "uwierające", oczywiście.
Proza Aglayi Veteranyi jest dla mnie zbyt trudna, by o niej coś składnego napisać, o czym przekonałam się, usiłując sklecić parę zdań na temat jej pierwszej książki "Dlaczego dziecko gotuje się w mamałydze", o tu:
http://chiara76.blox.pl/2007/04/Dlaczego-dziecko-gotuje-sie-w-mamalydze-Aglaja.html
Wydana w Wydawnictwie Czarne w 2004 książka "Regał ostatnich tchnień" to kontynuacja "Dlaczego dziecko…". Również jest w niej sporo autobiograficznych fragmentów z życia Veteranyi. I jest to kolejna z książek "uwierających", jak zwykłam je nazywać. Książki Veteranyi są, jak brutalne grzebanie czyimś paluchem w duszy człowieka, takim nieproszonym, niegrzecznym nawet wygrzebywaniem z podświadomości największych strachów, obaw, smutków, lęków, tego, co spychaliśmy na samo dno bojąc się nawet o tym pomyśleć. Tak właśnie jej książki odbieram. Tak odbieram samą postać autorki. Która, to, niestety, nie była w stanie pokonać dręczących jej duszę demonów i w roku 2002 nie doczekawszy wydania tej książki, odebrała sobie życie. Kiedy czyta się jej książki, nie można pozbyć się dręczącego uczucia, że tak się niestety stać musiało. Bo ktoś, kto jest aż tak wrażliwy, którego serce przepełnia aż tak dojmujące poczucie nieszczęścia, smutku, nostalgii, nie jest w stanie poradzić sobie w świecie. Coś go jednak przerasta. I autorkę zdecydowanie to przerosło. Szkoda wielka, bo zdaje się,że była to jedna z bardziej fascynujących postaci, a jednak nie dała rady żyć. Świat po tej drugiej stronie okazał się być dla niej z tych czy innych przyczyn bardziej fascynujący.
"Regał ostatnich tchnień" to tytuł, jaki zaczerpnięty przez autorkę został pod wpływem zdania , które padło w którejś z rozmów, a mianowicie o tym, że "Każdy zmarły przynosi Bogu swoje ostatnie tchnienie,(…). Z tego tchnienia Bóg może odczytać życie tego człowieka jak z książki.
Biblioteka Boga to regał ostatnich tchnień".
Ta książka znowu z silnym akcentem autobiograficznym, co jest zapewne swoistą próbą zmierzenia się z własnymi demonami Veteranyi, opowiada o odejściu ze świata jednej z droższych jej osób, ciotki, która to była jej bliższa, niż jej własna matka. I jak się wydaje, również ta śmierć sprowokowała samą Aglaję do targnięcia się na swoje życie.
Na pewno proza Veteranyi nie jest ani łatwa, ani przyjemna, ani relaksująca. A mimo to cieszę się, że ją poznałam, aczkolwiek niestety, mam teraz po tej książce, niekoniecznie najlepszy nastrój. Veteranyi udało się poruszyć i we mnie te wrażliwe strony mojej podświadomości.
Mimo to polecam ogromnie.
