Powrót z wieczornego spaceru.
Zdegustowana stoję przed lustrem i podziwiam ogromnego bąbla pyszniącego się na moim czole.
Ja -"Zainaugurowałam sezon letni, użarł mnie w czoło komar".
P. -"Letni, to byś zainaugurowała, jakby cię użarł w tyłek".
Kurtyna;)
drzwi;)
nie, nie do lasu, ale berlińskie drzwi otrzymałam dzisiaj na pocztówce od Chihiro….dziękuję. Lubię takie nietypowe pocztówki, które pokazują nieco inną stronę danego miasta.
Poza tym, oglądając drzwi rozmaite można sobie wyobrażać, kto za nimi mieszka, co się dzieje w owych domach…
Chihiro, dziękuję;)
wczorajszy trzynasty…
…jednak się okazał trzynasty. I to tak chyłkiem ciszkiem, pod sam koniec dnia. Niedobre wieści do nas dotarły, których ciąg dalszy w bliższej i nieco dalszej przyszłości będą miały konsekwencje.
Ostatni tydzień miałam wciąż i wciąż złe sny i jak tu się nie martwić, jak one mnie najwyraźniej ostrzegały…
Heh, najgorzej, że wraca się chyba sytuacja i klimat sprzed dwóch lat, a tak się wydawało, że się trochę uspokoiło na pewnych frontach, a tu jednak nie. Po prostu czynione były bardziej sprytne działania, coby uderzyć ze zdwojoną siłą…
Ciekawe, co przyniesie przyszłość, bo może życiowo, albo stanie się to mobilizacją do zmian dobrych albo złych. Wiem, brzmi truistycznie, jak z Coelho, ale tak jest………….a chciałabym tylko tak zwanego świętego spokoju!
W złym nastoju jestem;(
