znowu się…wpis plus update;)

…zirytowałam, bo rano w Jedynce radiowej usłyszałam, że (co było do przewidzenia) pocztowcy nie dogadują się z kierownictwem monopolisty i chyba będzie protest (zapewne równa się to strajkowi?). Może więc powinnam doceniać, że ostatnio dostarczyli mi przesyłki rozmaite.
Jeszcze przed Świętami jednego dnia dotarły do mnie dwie pocztówki z Valencii. Wysłane przez dwie różne osoby (Nenuś przy tym wszystkim wpisała bardzo optymistyczne zdania, co nie ukrywam, ucieszyło mnie ogromnie), a dotarły jednego dnia. Zabawny zbieg okoliczności.
No, proszę, ileż to się można dowiedzieć z pocztówek. Nie wiedziałam, że w tym czasie ma miejsce w Valencii "fallas", czyli barwne i huczne obchody Dnia Świętego Józefa. No, proszę…
Za to po Świętach poczta dotarła do nas dopiero wczoraj, skrzynka wręcz kipiała od zaległych kartek świątecznych ale i listów. I tak otrzymałam solidny reportaż od Engi, która w sprawach zawodowych udała się do Erfurtu, które to miasto pozytywnie ją zaskoczyło (na pocztówkach wygląda naprawdę bardzo ładnie, a sam reportaż z pobytu jak zawsze mnie zainteresował!.
No i po raz kolejny , pocztówka "edukacyjna", od Reginy, która będąc w Davos (niestety, jak mi wyznała, nie spotkała się tam z synem księcia Karola, który podobno w tych samych dniach buszował z dziewczyną na nartach) wysłała mi pocztówkę z Hotelem Schatzalp. Gdyby nie ona, nie wiedziałabym, że to w tym właśnie hotelu Tomasz Mann napisał "Czarodziejską górę"…bardzo lubię takie ciekawostki…Samej książki, od razu się przyznam, nie czytałam, ale chyba trzeba by się skusić…sam hotel faktycznie wygląda bajecznie, wklejam link:

http://www.schatzalp.ch/p.cfm?s=2&lan=1&pf=1

Dzięki za przesyłki;)

UPDATE do wpisu;)
Okazało się, że jak w tym kawale ruskim, że nie wygrał a mu ukradli i nie samochód a rower, a poza tym, cała reszta się zgadza. Czyli po przeanalizowaniu faktów doszłyśmy z Reginą do wniosków, że jednak Mann tam książki nie popełnił, a jedynie hotel w książce opisał. HOWGH:)