zainaugurowałam…

…kabacki Empik. Nabyłam "Zabójca mimo woli" Marininy i krzyżówki. Sam Empik na razie zapoznajemy, oswajamy się w nim. Trochę mało książek jednak, ale może się rozkręci. Nie podoba mi się też, że jednak wejście nie jest, jak na poczatku sądziłam, niezależne od wejścia do galerii przy  Tesco i żeby trafić do Empiku trzeba wejść do niej, a ja Tesco chronicznie nie znoszę i mam na niego autentyczną alergię.
Teraz czytam "Zabić drozda", która bardzo mi się podoba, ale kusi mnie strasznie, żeby zabrać się za te Marininę….oj, oj, osiołkowi w żłobie dano;)

zima wczoraj…

…nieźle dała nam w kość. Akurat wybieraliśmy się zawieźć coś mojej Mamie na drugi koniec miasta. Nie wiem, jak Wy, pewnie nie, ale ja do dzisiaj mam to, czego nabawiłam się w dzieciństwie, a mianowicie, niby wiem, niby akceptuję a w gruncie rzeczy nie udaje mi się do końca uwierzyć, że gdzieś indziej jest inna pogoda, niż u mnie w danej chwili;)) I kiedy Mama powiedziała "Ale gdzie się będziecie wybierać, u nas śnieżyca taka" zerknęłam za nasze okno i stwierdziłam "A gdzie tam, nic nie pada". No i prawdą jest, że u nas na Kabatach nie padało, przynajmniej w tym momencie, za to już na Wisłostradzie zaczęła się taka zima, z takim śniegiem, jak dawno nie pamiętam. Najlepiej było, kiedy wyszliśmy z auta i śnieg nas zaczął dosłownie zasypywać;) nie wiem, czemu, ale wprawiło mnie to w dobry nastrój, przypomniały się zimy (właśnie, ZIMY a nie WIOSNY:) z dzieciństwa, a potem okazało się, że na torbie, w której nieśliśmy rzeczy, przynieśliśmy do domu Mamy śnieg.
Strasznie śmieszna pogoda jest tej wiosny;)
I na szczęście w obie strony bezpiecznie jechaliśmy. Jakoś nie trafili się idioci kierowcy oprócz jednej pani w aucie obok, która jedną rękę wystawiała z fajkiem a drugą przytrzymywała sobie telefon komórkowy. Kierownicę zapewne trzymała siłą woli.
 Śmiesznie było;) załączam fotkę, jakość z telefonu komórkowego i wieczorem, więc żadna ale dokumentacja jest. Tu, w okolicach Placu Wilsona.