Mediolan…

…na pocztówkach dzisiaj podziwiałam za uprzejmością Pyzy;) dwie pocztówki naraz doszły, jedna wyraźnie po przejściach. W dodatku dogadałyśmy się z Pyzą, że przeleżały się prawie tydzień w skrzynkach tamże…najważniejsze jednak, że doszły i że mogę podziwiać Katedrę i Kanał Naviglio Grande. Pyziu, dzięki;)
Doszła dziś także pocztówka od mojej przyjaciółki z Australii, która spędziła bajeczny tydzień w Tajlandii…Wygląda na to, że odpoczęła, oglądałam jej zdjęcia, faktycznie mimo tego, że niedługo tam była, to miała czas relaksu a zasługiwała na to.
Doszły też dwie kartki Świąteczne, jedna z magnesikiem na lodówkę, bardzo sympatyczna, to już trzecia, jaką otrzymaliśmy w tym roku.

Z mniej fajnych rzeczy, to niestety dziś ze spaceru wróciłam ze zniszczonymi butami jesiennymi, pęknła podeszwa. Jak to u mnie, swoje lata miały, więc i nie dziwię się, że rozleciały się, szkoda tylko, że nie w czasie, kiedy można coś na zimę i jesień upolować. Muszę nabyć w przyszłym jesiennym sezonie…

pieniądze dźwignią świata…

…jakby nie było…
Tak przy tej zimowej aurze za oknem naszło mnie na kilka refleksji związanych z Olimpiadą, jaka ma się odbyć niebawem w Chinach. Przyznam się Wam, że nie jestem jakimś tam wielkim miłośnikiem sportu, ale jednak relacje z igrzysk olimpijskich na ile mogę, oglądam…….Odkąd organizatorem zostały Chiny, mam jednak dziwne uczucia. Mieszane. Z jednej strony wiem jedno, od Olimpiady w Moskwie, kiedy to kraje zachodnie jednak zdecydowały się ją bojkotować za interwencję w Afganistanie, minęło sporo czasu. W Moskwie , Rosji ogólnie, wtedy Zachód nie utopił takiej kasy, jak teraz w Chinach, gdzie otwierają się masowo firmy takie, jak Nokia chociażby. "Logicznym" więc wydaje się stwierdzenie brutalne, że sorry zorro, ale teraz mamy tam kaskę , a nie odgryza się łapy, która coś nam może dać…z drugiej strony, ciągle jest we mnie ta naiwniara, która sądziła, że jednak pewne gesty są w stanie kogoś przynajmniej zastanowić. Tu tych gestów się nie spodziewajmy. Olimpiada się odbędzie. Sportowcy na nią się wybiorą.
Jak się okazuje, te dwadzieścia lat wstecz sprawa Afganistanu z tego, czy owego względu politycznie okazała się na tyle "opłacalna", że dobrze wyglądało, kiedy się ją zbojkotowało. Najwyraźniej to, jak przestrzega się praw człowieka w Chinach, które również, przypomnijmy, wspiera konflikt w Darfurze, jest obecnie mniej ważne (czytaj= nie opłaca się awanturować, bo za wielka jest kasa do stracenia).
Nie mam pretensji do sportowców, że nie chcą masowo bojkotować tego typu wydarzenia bez względu na to, że kraj, w którym owe igrzyska się odbędą prawa człowieka ma za nic (wystarczy spojrzeć na ostatnie wydarzenia w Tybecie!). Nie mam do nich pretensji, bo zdaję sobie sprawę z tego, że dla sportowca nie ma nic ważniejszego w życiu zawodowym, niż uczestnictwo w tego typu imprezie. Mam jednak pretensje do samego faktu, że Chiny w ogóle brane były pod uwagę przy organizacji tej imprezy i zostały wybrane na jej organizatora. Owszem, możemy przymknąć oczy na to, co dzieje się tam w stosunku do Tybetańczyków, opozycji, wyznawców  chrześcijaństwa chociażby, i udać, że przecież na całym świecie w chwili kiedy dobrze się bawimy, dochodzi do milionów aktów przemocy wobec człowieka i łamania jego praw, i możemy pooglądać sobie tę paradę barw i przepychu, które zapewne pokażą organizatorzy na otwarciu Olimpiady w Pekinie. Tylko pytanie, jak my się z tym czuć będziemy.
Owszm, mleko się wylało. Mogę sama mieć do siebie pretensje, że piszę o tym dopiero teraz, po tym, co wydarzyło się w Tybecie, chociaż mam wciąż obrazy tego, co działo się nie tak znowuż dawno na Placu Niebiańskiego Spokoju.
Zła jestem i na to, że do organizacji tam dojdzie i na to, że pewnie się złamię i kiedy dojdzie do transmisji z udziałami Polaków , będę chciała jednak je zobaczyć.
Nie wiem, może przydałoby się wyciągnąć z tego jednak jakąś lekcję? Kieruję tę refleksję raczej pod adresem organizatorów tego typu imprez, którzy przecież mają na wybór wpływ największy…Tylko czemu jednocześnie zdaję sobie sprawę z faktu, że sama piszę rzecz zabawną, bo wiadomo nie od dziś, że kasa rządzi i że jeśli tylko będzie to się opłacało, to się takie igrzyska zorganizuje wszędzie. Bez względu na okoliczności.