Obejrzałam!
Napiszę tak…jak Murakami w swoich książkach opowiada o zagubionych uczuciach, o ich plątaninie, zagmatwaniu, tak w świecie filmu kojarzy mi się właśnie Kar Wai Wong, przynajmniej po obejrzeniu "2046" odniosłam dokładnie takie wrażenie…
Rację mają ci, którzy mówią, że "2046" nie jest kontynuacją "Spragnionych miłoci", bo nie jest, a oba filmy łączy najbardziej postać głównego bohatera. I znowu nie jest to film, który ma zaskakujące zwroty akcji. Nie. Akcja dzieje się tu dość powoli, raczej snuje się opowieść, żeby było ciekawiej, akcja ma miejsce równolegle w dwóch czasach, późnych latach 60-tych Hongkongu i w roku 2046, do którego udają się ci, którzy chcą odzyskać utracone wspomnienia…
Jak w przypadku książek Murakamiego, o filmach Kar Wai Wonga dość trudno mi opowiedzieć a z pewnością o tym filmie, bowiem jest to film pełen niuansów, sytuacji, które postrzegamy jedynie poprzez drobne gesty, wydarzenia, które jednak wiele znaczą dla całości.
Główny bohater pogubił się w swoich związkach uczuciowych. Miłosne zawiłości, konieczność opowiedzenia się w ten czy inny sposób, stają się dla niego niemożliwe. Zanurzony w wydarzeniach z przeszłości, sam nie umie zebrać sił, aby stanąć oko w oko z przyszłością. Lawiruje więc w nowych związkach a życie traktuje dość hedonistycznie. Jego kobiety również zdają się być zagubione w związkach, miłości, albo chcą za wiele albo nie umieją zawalczyć o to, aby uzyskać to, co słusznie im się należy…
W tym wszystkim pada jednak wiele słów o miłości, związkach, uczuciach generalnie…
I tak, jak w Hongkongu lat sześćdziesiątych, tak okazuje się, że w przyszłości roku w futurystycznej scenografii można czuć się również zagubionym i niepewnym, i szukać uczucia u androidy, która niestety, nie jest w stanie go odwzajemnić…ale co jakiś czas ktoś próbuje dostać się specjalnym pociągiem do roku 2046, aby odzyskać utracone wspomnienia, tak jakby to zapewniło mu spokój ducha……..
Na koniec cytat, który "wyłapałam" , a mianowicie:
"Każdy podróżuje do 2046 z tym samym zamiarem -odzyskać utracone wspomnienia.
Bo w 2046 wszystko pozostaje niezmienne.
Nie wiadomo czy to prawda, bo nikt nigdy nie powrócił".
Miłośnikom kina wschodniego a akcją niespieszną, a jednocześnie mającym ochotę nad filmem się zadumać, jak najbardziej polecam.
