słoniowe akcenty…;)

Na Urodziny, bo to i "stopa słonia" od P., na obrazku poniżej, i książka od Chihiro, opowiadania Haruki Murakami, tym razem pod tytułem "The Elephant Vanishes" (ciekawe, jak te mi się będzie czytało). Oprócz tego dostałam od koleżanki z Anglii laleczkę kokeshi (wie o moim zainteresowaniu Japonią i o fakcie, że kolekcjonuję te japońskie lalki), kosmetyczkę albo etui na okulary, z Indii i zabawny wisiorek (raczej nie w moim guście, szczerze mówiąc, aczkolwiek do letniego stroju, kto wie, czy kiedyś nie założę). P. też mnie rozpieścił, między innymi dostałam od niego ulubione smarowidło i płyn pod prysznic o zapachu zielonej herbaty. Dostałam też płyty, między innymi kogoś, kogo "poznałam" muzycznie parę dni temu dzięki jednej z osób, które tu śladu nie zostawiają , ale ze mną piszą;) Dziękuję A. z Kabat za polecenie mi Beth Orton, jej płyta "Comfort Of Strangers" baaardzo mnie urzekła…….jak to fajnie, że kiedyś się do mnie odezwałaś;)
Wieczorem idąc na spacer wyjęliśmy ze skrzynki jeszcze jakieś awizo, więc coś do mnie jeszcze dotrze, ale trzeba będzie wystać na poczcie w tygodniu…