…ten dzień, czyli jak w życiu. Na poczatku dnia udało mi się nieporozumieć z kimś, kto teraz się pewnie nadął i obraził. Trudno. Wyciągałam dłoń, starałam się zatrzeć kiepskie wrażenie, ze swojej strony zrobiłam, co mogłam, niepotrzebnie tylko znowu okupiłam całą sytuację nerwami, bowiem, jak się mówi, mleko już się wylało i nie ma co gdybać itd. Jak to mówią, wszystko zależy od zależności i stopnia relacji, w rodzinie jak mawiała Shlirley Valentine, większość nieporozumień urasta do rangi konfliktów bliskowschodnich hehe.
Tak, czy siak, bez sensu się dzisiaj zdenerwowałam, bo wpływu już na to większego nie mam. Wyszło jak wyszło i nie mam co rozpamiętywać w nieskończoność.
Za to po południu miła niespodzianka w skrzynce (czyżby w tym tygodniu dzień prywatnej korespondencji a nie rachunków wypadł w środę? ), bowiem dotarł film od Ekolozkii i mini liścik, a od Reginy22 dwie kartki. Jedna z Bawarii z owym bajecznym Zamkiem Neuschwanstein (na tle zimowych lasów , jeziora i gór wygląda wręcz zjawiskowo!), a druga ze Szwajcarii, z Greifensee, które ma rozmiar całkiem sporawy;)
Dziękuję za pamięć;)
