…poczta dostarczyła od Engi, dziękuję, (tych z Indii ciągle niet, Aggna, ale uzbroiłam się w cierpliwość;). Na pocztówkach Berlin kusi. Kusi też w najnowszym numerze "Podróży", jakie zamiast "Voyage" dostarcza nam w prenumeracie biuro podróży. W Berlinie nie byłam, a to miasto, które "chodzi za mną" od jakiegoś czasu. Ze względu na muzea, na sklepy, na atmosferę, o której się nasłuchałam…W artykule w "Podróżach" zdjęcia współczesnego Berlina, P. tylko przecierał oczy ze zdumieniem, bowiem jego obraz tego miasta pochodzi sprzed dobrych kilku lat, a teraz podobno to plac budowy, na którym ciągle coś się dzieje.
Byliście w tym mieście? Jest godne polecenia? Chihiro, wydaje mi się, że najwięcej to Ty będziesz tu miała do napisania…
„Mała Miss”. Reż.Valerie Faris, Jonathan Dayton.
Oj, jaki ja dobry film wczoraj widziałam! Oczywiście pewnie już Wy wszyscy go widzieliście, ja , jak zawsze nie na bieżąco, ale nie przeszkadza mi to.
Z cyklu kino amerykańskie, które pozytywnie mnie zaskoczyło swoim klimatem jaki w kinie lubię. Czyli żadna tam strzelanina, niby dość przewidywalna akcja (niech się ktoś, kto oglądał przyzna, że nie wiedział, że z konkursem wyjdzie totalna masakra?:).
No i , co lubię, podróż poprzez Amerykę prowincjonalną w dość zdezelowanym stareńkim VW busie…podróż rodzinki zdecydowanie oryginalnej w składzie, Mama, która wierzy, że w rodzinie i jej trzymaniu się jest moc i siła, Tato, który nie umie przegrywać, a czego się podczas podróży nauczy, dziadek wciągający kreski, z diabelskim poczuciem humoru, milczący piętnastolatek, jaki dziewięć miesięcy temu złożył prywatny ślub milczenia, brat matki, wujek, który właśnie co został wypisany ze szpitala po nieudanej próbie samobójczej i dość pulchniutka mała Olive, która jest główną bohaterką, bowiem to właśnie dla niej owa szaleńcza podróż zwariowanej rodzinki się odbywa. Olive bowiem ma wziąć udział w koszmarnym konkursie , na Little Miss Sunshine, który odbyć się ma w Kalifornii. Jak bardzo to koszmarne przedsięwzięcie, dowiemy się w końcówce filmu, kiedy wymalowane jak lolitki sześciolatki w wytapirowanych włosach wygibują swe małe ciałka odziane w bikini przed jury…
Ale do czasu, kiedy dowiemy się, jak koszmarny jest to konkurs, odbędziemy wraz z Hooverami podróż zdezelowanym busem, to śmiejąc się wraz z nimi, to kłócąc o kolejny drobiazg…Podczas tej podróży, kiedy do busa wskakuje się w biegu, bowiem tylko z rozpędu zaskakują biegi, rodzina zrozumie jedno. Nieważne faktycznie, co się dzieje, byle by trzymać się razem. I to nie na pokaz, ale tak naprawdę. Na zasadzie wspomagania, służenia i nie przebijania się wzajemnymi oskarżeniami.
Fajny kawałek kina, które lubię, a więc polecam!
Ale do czasu, kiedy dowiemy się, jak koszmarny jest to konkurs, odbędziemy wraz z Hooverami podróż zdezelowanym busem, to śmiejąc się wraz z nimi, to kłócąc o kolejny drobiazg…Podczas tej podróży, kiedy do busa wskakuje się w biegu, bowiem tylko z rozpędu zaskakują biegi, rodzina zrozumie jedno. Nieważne faktycznie, co się dzieje, byle by trzymać się razem. I to nie na pokaz, ale tak naprawdę. Na zasadzie wspomagania, służenia i nie przebijania się wzajemnymi oskarżeniami.
Fajny kawałek kina, które lubię, a więc polecam!
