muzycznie…

kiedy się zachwycałam tą piosenką na youtube jeszcze jej nie było…dzisiaj znalazłam , szukając czegoś kompletnie odmiennego, i dzielę się z Wami. Ona zawsze, kiedy ją słyszę, dosłownie kopie mnie emocjonalnie…nie sposób być wobec niej obojętnym…

pachnąc zieloną herbatą…

W weekend nabyłam zapach "Greet Tea" Elizabeth Arden po korzystnej cenie. W Superpharmie mieli obniżki. Może poświąteczne. "Naszło" mnie na niego po tym, jak na Gwiazdkę otrzymałam w tym samym zapachu,ale z innej firmy smarowidło i płyn pod prysznic właśnie o tym zapachu. Do tego sama herbata i voila, powinnam czuć się zen;) Tym bardziej, że rozkoszuję się moim prezentem gwiazdkowym, czyli Creative ZEN, na którym mogę nie tylko słuchać muzyki, ale również oglądać filmy, co stanowi dla mnie nieustanne źródło radości. Przedwczoraj wieczorem obejrzałam sobie na nim we fragmentach "Volver", znowu zadumałam się nad tematem, który ostatnio tak mnie fascynuje, czyli mocą i siłą kobiet , które wspólnie działając , potrafią  przenosić góry.
Książkowo, to przedwczoraj właśnie zabrałam się za nową (dla mnie, nie wydawniczo, rzecz jasna) książkę Stasiuka, a jest to "Jadąc do Babadag" i …wsiąkłam w nią…mniam, mniam literatura;)