…u Pyzy toczy się w najlepsze dyskusja o kobiecości ( http://www.latajacapyza.blox.pl ) a ja zaczęłam dumać nad tym, co u niej wpisała Aggna. Nie o foszastości i tym, jak baby potrafią być małostkowe bo to twierdzę sama, niestety, po swoich rozmaitych doświadczeniach, ale to, co napisała, że dobrze jest , kiedy jedna płeć w jakiś sposób posiada element tej drugiej.
Swego czasu, kiedy byłam w liceum, na rynku wydawniczym furorę robiła książka "Płeć mózgu", Anne Moir i Davida Jessela. Od czasu jej wydania zapewne na rynku pojawiło się sporo tego typu książek, ale wtedy ta była na topie. Zwłaszcza, że nie był to poradnik "jak zrobić, żeby on kochał, kiedy nie kocha" czy innego typu bzdury, ale sensownie napisana książka.
Pamiętam, że biologii w dwóch ostatnich klasach uczyła nas fajna, młoda nauczycielka, i że na jednej z lekcji o tej książce rozmawialiśmy i nauczycielka zrobiła nam wtedy test, jaki można było zrobić, który pokazywał, jakiej płci jest nasz mózg.
Babeczka zadawała pytani, my sobie notowaliśmy odpowiedzi, potem obliczaliśmy i zaczęło się, kto z was ma tyle punktów, a kto tyle. Wychodziło na to, że kobiety na ogół osiągają taką a nie inną ilość, mężczyźni również.
Babka mówiła, ile generalnie otrzymują dziewczyny i one podnosiły ręce zadowolone, że się wpasowały, potem ile mężczyźni i nasi klasowi panowie również z zadowoleniem zgadzali się z wynikami, byli przecież potwierdzonymi naukowo stuprocentowymi facetami;)
Były też możliwości, kiedy uzyskiwało się "zgodność myślenia obu płci" i zgadnijcie, kto wtedy wyciągnął rękę, kiedy nauczycielka spytała się o tą ilość punktów? No, oczywiście ja.
Pamiętam, że wszyscy skonfundowani zerknęli wtedy na mnie, a moja ówczesna przyjaciółka z lekką zazdrością łypnęła na mnie okiem.
Cóż, najwyraźniej nastąpiły jakieś zmiany, bowiem całkiem niedawno powtórzyłam sobie ów test i oto wyszło mi, że po latach utraciłam najwyraźniej ową zgodność myślenia obu płci, bowiem wyszły mi wyniki już , jakie według nich osiągają najczęściej kobiety.
O, proszę, w internecie nawet jest ten test, podaję więc link do niego:
http://free.polbox.pl/b/beatkag/bstpl.htm
Nie czuję się tak zwaną typową stuprocentową kobietą. Nie realizuję się specjalnie w kuchni, nie posiadam umiejętności twórczych, nie rzeźbię więc, nie maluję, a fotografuję bardzo przeciętnie, nie mam więc jakiegoś super twórczego oka. Nie szaleję na punkcie mody, nie umieram nosząc kolejny sezon te same pantofle i nie umieram z zazdrości na widok najmodniejszych ciuchów. Kręcą mnie natomiast auta i prędzej na ulicy obejrzę się za najnowszą BMW lub Audi, niż za przystojnym mężczyzną …Z drugiej jednak strony mam autentycznego fioła na punkcie biżuterii i tak zwanych dupereli do wystroju wnętrz, które mogłabym oglądać godzinami…no i jestem bardzo emocjonalną jednostką…czasem nie umiejącą oddzielić uczuć od działania rozumowego…
Hmmm…ciekawe są te nasze mózgi, ich płcie itd…
