…maluśkie postanowionko noworoczne wykluło mi się w głowie…Sama go zwerbalizować do końca nie umiem, ale dotyczy, a jakżeby inaczej, relacji ogólnoludzkich. I tak, w tym roku postaram się być mniej empatyczna. Bardzo mi przykro, wyjdę na jędzę, ale dlaczego jest tak, że to ja mam brać na siebie te problemy, o których słyszę dookoła i się nimi przejmować? Wszyscy ci ludzie, którzy wylewają je na moją głowę (w moje uszy?) , o dziwo, prędzej, czy później doskonale się miewają, a mnie to w głowie siedzi, stresa dodaje. Nie znaczy , że będę zimna jak lód, ale w tym roku zamierzam dobrze się zastanowić, zanim kimś się przejmę (haha, już to widzę). I żeby nie było tak, że ktoś, kto w zeszłym roku wylewał mi żale w okolicach świąt, teraz nie mógł nawet zadzwonić po prostu z życzeniami świątecznymi. Czyli co, jak jest dobrze, to Chiarę odstawiamy w kąt, coby się kurzem pokryła? A to Chiara serdecznie dziękuje* za taką postawę.
Poza tym, omijać zamierzam pewne postawy i nastroje. Ponieważ zbytnia agresja źle na mnie działała od pewnego czasu, zamierzam plasować się w okolicach osób o charakterze łagodniejszym (co nie znaczy, że nie umiejących być asertywnymi, ale wierzcie mi, da się obie postawy pogodzić). Może tenże spokój spłynie i na mnie.
Na koniec, muszę pamiętać, że Wujek Staszek naprawdę często pomaga i mimo może jego kolokwializmu (niektórzy stwierdziliby wprost, że wulgaryzmu), jest to czasem jedyna forma obrony przed zbytnimi namolnościami dnia codziennego, szczególnie ze strony osób, które na codzień mają mnie w odwłoku. Howgh. A jak będzie? Zobaczymy…
*wersja ocenzurowana , prawdziwie brzmi troszku inaczej:)
