W kolekcji "Przeboje kina Azji" pojawił się moim zdaniem bardzo interesujący film. Niby horror, tak tkwi w opisie i tu i na jego stronie na filmwebie, o, tu:
http://www.filmweb.pl/Od-rodzenie,2006,o+filmie,Film,id=298320
Horror fantasy nawet. No więc, niby horror, więc zaostrzyłam sobie na niego zęby, kiedy P. wypatrzył mi go w Empiku, a okazało się, że to wcale taki horror nie jest…….
A może jest, ale nie w ten sposób, w jaki na horror zwykliśmy patrzeć? Bowiem według mnie jest to horror, jaki może rozgrywać się w naszej głowie, w naszym sumieniu.
Najchętniej powiedziałabym dużo, ale nie chcę psuć niespodzianki tym, którzy po moim opisie zdecydują się ten film obejrzeć.
Poznajemy pisarkę, Tsun Ting-Yin, która zmaga się z nową powieścią i tak częstym dla pisarzy, totalnym brakiem weny twórczej.
Zaczyna nową powieść , ale orientuje się w pewnm momencie, że to nie ona rządzi światem literackim, ale właśnie powieść, która powstaje zaczyna rządzić nią samą. Zauważa, że ktoś odwiedza jej dom pod jej nieobecność.
W dodatku przeszłość, o której starała się zapomnieć, wraca się do niej, jak okrutny bumerang. Ktoś z przeszłości, kogo już najchętniej widzieć by nie chciała, wydarzenia, o których najchętniej by zapomniała. Ale tego dowiadujemy się dopiero w trakcie trwania filmu. W pewnym momencie bohaterka przeniesie się do zupełnie innego świata……..
To film o winie i karze, w jakiś sposób (to moja interpretacja)…
Hmmm….nie chcę więcej pisać, nie chcę więcej zdradzać. Być może ktoś inny zupełnie inaczej ten film odbierze.
Mnie się podobał właśnie za to, że zaskoczył mnie swoją wymową, tym, co skrywał i za to, że odebrałam go nie jako horror właśnie a film niejako psychologiczny…..
Mnie się podobał. Polecam.
