"Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie"…czyli cytat z "Piekła",będącego częścią "Boskiej Komedii" Dantego powinien sponsorować tą książkę. Również dlatego, że właśnie ta książka stanowi ważną część zarówno warstwy literackiej, jak i rysunkowej książki (częścią książki jest bowiem komiks, w dodatku, z ukrytym w nim tekstem, który po lekturze można sobie rozwiązać).
To kolejna książka tej autorki, którą czytałam po jej "My sister’s keeper" ("Bez mojej zgody"). I powiem tak, właśnie poczułam, że mam kolejną autorkę, po której książki będę sięgać. Odpowiada mi jej styl, podoba mi się, że sięga po ciekawe pomysły, przedstawia nietuzinkowe problemy.
W dodatku na zasadzie, czytaj sobie czytaj, miej nadzieję, że tego typu zagwozdki nigdy by ciebie, człowieku nie dotyczyły, tylko…skąd wiesz, że nie?
W "Dziesiątym kręgu" autorka przedstawia amerykańską rodzinę, żyjącą w mieścinie w stanie Maine.
Ojcem rodziny jest rysownik komiksów, Daniel Stone. To on został w domu, by doglądać córki, Trixie. Żona, Laura, wykłada na uczelni, podczas, kiedy Daniel, pracując w domu przy komiksach, przeżywa pierwszy wszystkie ważne dla ukochanej córki sprawy. Do czasu. Do czasu, kiedy rozumie, że coś się skończyło, że bolesny etap dojrzewania stanowi wyraźny rozdział między dawnym a obecnym życiem, między dawnymi relacjami ojciec-córka.
Trixie ma bowiem czternaście lat i właśnie zaczyna etap oddzielania się od rodziców, etap przechodzenia do pełnej autonomii, który zaczyna się właśnie w wieku dojrzewania…etap, kiedy ukochany tatuś już nie jest wyznacznikiem i najlepszym doradcą…
Pewnego dnia Trixie wychodzi na noc do koleżanki. A raczej jest to wersja, którą słyszy ojciec, bo takie kłamstwo serwuje mu córka. W rzeczywistości , jest to hucznie zakrapiana imprezka u przyjaciółki
Tej nocy nie tylko Trixie kłamie Danielowi, dokąd się wybiera. Również jego własne żona, która zamiast jechać na uczelnię, udaje się na spotkanie z kochankiem, aby z nim zerwać i dlatego nie jest dostępna pod telefonem, kiedy Daniel usiłuje się do niej dodzwonić po tym, jak Trixie wraca we łzach i oznajmia ojcu, że została zgwałcona przez swojego byłego chłopaka.
W tym momencie budzą się uśpione upiory. Jak szyderczy bumerang, wraca się skrzecząca i dramatyczna przeszłość Daniela. Budzi się w nim uśpiony potwór, chcący nic więcej, poza zemstą.
To nie jest tylko opowieść o końcu świata czternastoletniej Trixie, to także opowieść o tym, jak słowo może mieć moc. Jak wiele naszych czynów wydaje się bez znaczenia a jednak je ma. Jak bardzo chcemy mieć takie a nie inne wyobrażenie na własny temat a następnie dane wydarzenia wywracają nasze wyobrażenia do góry nogami…
Dantejskie piekło zdaje się w historii tej niby zwykłej, przeciętnej rodziny, zbliżyć bardziej, niż by ona sama chciała…
Bardzo mi się ta książka podobała, jako, że interesują mnie takie trochę inne portrety rodzinne, w których skrywane są dawne sekrety, tajemnice, które wychodzą na wierzch po latach. Podobała mi się galeria postaci. Podobał mi się wreszcie pomysł wplecienia wątku "Piekła" w warstwę literacką ale i komiksową, przez co książka staje się zwyczajnie ciekawsza…również wplecenie w to wierzeń i przekonań Eskimosów dodawało jej smaczku.
Mnie się podobało, polecam.
A na zakończenie, parę cytatów z książki:
"Największym szokiem dla człowieka nie jest nieznana prawda o najbliższych, ukochanych osobach, jest nim to, czego sam nie chce przyznać na własny temat".
"We śnie można mimochodem wypowiedzieć życzenie, a po przebudzeniu stwierdzić, że się spełniło i trzeba z tym żyć".
"Skalecz się żyletką, a ktoś inny zacznie krwawić. Pomóż komuś, a może uratujesz samego siebie".
