Judytta zdecydowanie "ma nosa" do znajdowania dobrych książek w klimacie historii rodzinnych i podsyłania ich mi. Od "Krajobrazu miłości" (cóż za ztytuł, swoją drogą!), dosłownie nie mogłam się oderwać.
Od razu uprzedzam, chociaż sądzę, że odwiedzający panowie wyczuli to z daleka, jest to raczej tak zwana literatura kobieca.
Opowiada o trzech siostrach, Julii, Finn i Maisie, których życie na angielskiej prowincji zostanie zmienione pewnego lata, konkretnie 1967 roku radykalnie prze pewne wydarzenia, jakie będą miały miejsce w domu , który mieści się w starym Opactwie.
Wszystko , co miało miejsce poznajemy z opowieści zarówno sióstr, jak i jednego z ważniejszych uczestników wydarzeń, Dana i z nich dowiadujemy się o tym, jakie wiodły życie, jaka atmosfera panowała w tym domu i o tym, jakie mialy miejsce wydarzenia przed tragicznym wydarzeniem, które zadecydowało o życiu wszystkich młodych ludzi na zawsze…
Postaci są, jak lubię, prawdziwe, z ich wadami i zaletami, z miłostkami, flirtami i miłością namiętną i żarliwą…Kochają się i nienawidzą, ale są prawdziwe, zdają się realne, na wyciągnięcie ręki. To wszystko na tle życia na angielskiej prowincji, które, jak Wiecie, także mnie interesuje.
Dobra literatura na jesienny, zimny wieczór. Miłośniczkom takich rodzinnych historii z tajemnicami i sekretami ukrytymi, które po latach dopiero wychodzą na światło dzienne-polecam!
wiersz na dzisiaj…
Miron Białoszewski
"Ach, gdyby, gdyby nawet piec zabrali…" moja niewyczerpana oda do radości
Mam piec
podobny do bramy tryumfalnej!
Zabierają mi piec
podobny do bramy tryumfalnej!!
Oddajcie mi piec
podobny do bramy tryumfalnej!!!
Zabrali.
Została po nim tylko
szara
naga
jama
szara naga jama.
I to mi wystarczy:
szara naga jama
szara naga jama
sza-ra-na-ga-ja-ma
szaranagajama
Wiersz zaprezentowałam korzystając z tej interesującej strony:
http://www.miron.art.pl/
