u Kabirii ostatnio wyczytałam a wcześniej u Raspberry-swirl, ("Kolor wyobraźni")…o poznaniu na necie bratniej duszy…To się wyczuwa czytając czyjś blog i jego komentarze z tą osobą i tak właściwie bierzemy jakiś udział (jako obserwatorzy) w tworzeniu się czyjejś dobrej znajomości a pewnie przyjaźni? A na pewno widzimy te dobre fluidy przepływające pomiędzy tymi osobami i potem nie dziwi nas wpis o tym, że kiedy się na przykład spotkały, to tylko potwierdziły to, co wiedziały już wcześniej, że są dla siebie czy to "siostrami", czy to "bratnimi duszami", czy jak tego byśmy nie nazwali.
Pewnie nie zdarza się to często. Ale fajnie, że niektórym się zdarza…
