u mnie z pewnością do Laury…a szczególnie tej jej płyty:
http://merlin.pl/frontend/browse/product/4,388510.html
Uwielbiam jej piosenki…ale właściwie te włoskie najbardziej…
„Piąte dziecko”. Doris Lessing.
Tak, przyznaję się, nie znałam wcześniej tej autorki i tak, na moje zapoznanie się z jej książką wpłynął fakt otrzymania przez tą panią Literackien Nagrody Nobla 2007.
Ale z drugiej strony , czemu by to nie mogło stać się początkiem poznawania czyichś książek? W sumie, powód, jak każdy inny, dobry;)
"Piąte dziecko" wybrałam celowo , jako, że interesuje mnie tematyka rodzinna, a raczej, tego, co może stać się z tak zwaną zwykłą rodziną.
W książce bowiem Lessing opisuje dwójkę młodych ludzi, Harriet i Davida, którzy poznają się na impreznie w pracy. Szybko zakochują się w sobie, pobierają i , jak gdyby przejęli się jakimś grożącym ziemi wyludnieniem, zaczynają powoływać na świat kolejne dzieci. Uprzednio nabywszy dom , o którym rodzina mawia, że jest, jak hotel, tyle ma powierzchni i sypialni, jednak młodzi wiedzą swoje. Chcą miec duży dom dla dużej rodziny, jaką zamierzają stworzyć. Mają bowiem w planach nawet szóstkę a może i więcej potomstwa. Szkoda tylko, że planując sobie beztrosko liczną rodzinę, zapominają, że nie są w stanie sami jej utrzymać. Otrzymują wciąż pomoc materialną ze strony ojca Davida, który to po rozwodzie , ożenił się z bogatą kobietą.
Tak, czy siak, młodych cechuje dość spora, jak według mnie, beztroska w planowaniu rodziny. Szybko na świat przychodzą kolejne dzieci, w odstępie mniej więcej dwóch lat. Jedno trzeba przyznać, rodzina jest szczęśliwa , matka Harriet pomaga córce w wychowywaniu dzieci, a cała reszta licznej rodziny zjeżdża do nich na wszystkie Święta (szczególnie Boże Narodzenie jest tam celebrowane) i wakacje. Okazuje się, że dom o powierzchni hotelu nie był takim złym pomysłem, jest w stanie pomieścić i członków licznej rodziny i wszystkich gości…
Po wydaniu na świat czwartego dziecka, Harriet i David zastanawiają się nad tym, żeby może jednak zwolnić tempo powoływania na świat kolejnych dzieci, jednak nie udaje im się to i Harriet zachodzi w piątą ciążę.
Dalej będę zdradzać sporo z książki, tak więc osoby pragnące mieć niespodziankę podczas lektury proszone są o nieczytanie już dalej;)
Kobieta nigdy lekko nie przechodziła poprzednich ciąż, jednak ta stanowi dla niej prawdziwe wyzwanie, a nawet koszmar. Dziecko w jej łonie jest bowiem bardzo niespokojne, a nawet agresywne. I swoją obecnością sprawia przyszłej matce jedynie potworny ból i niepokój. To nie zwiastuje nic dobrego. Również fakt, że matka nie wydaje się cieszyć z jego obecności i zaczyna myśleć o dziecku , jak o obcym, który znalazł się w jej łonie.
W rezultacie na świat przychodzi dziecko, które od samego wydaje się dziwne. Mimo tego, co widzą gołym okiem rodzice, a mianowicie, że dziecko jest zdecydowanie w jakiś sposób upośledzone, lekarz bagatelizuje sprawę i udaje, że z małym Benem wszystko jest w porządku. A nie jest. Fizycznie chłopiec rozwija się aż nad podziw dobrze, zdecydowanie za szybko, jednak coś dzieje się w sferze jego psychiki. Stopniowo, cała rodzina zdaje się byc jemu podporządkowana. Zaczyna dziać się coraz gorzej i w końcu dochodzi do wydarzeń, które powodują, iż członkowie rodziny zaczynają namawiać Harriet na oddanie dziecka do domu opieki, co się dzieje.
Przez chwilę po oddaniu Bena , mocno naruszony w domu ład i spokój , zaczyna powoli wracać do szczęśliwego domu. Jednak matka nie może sobie darować i wbrew woli rodziny, udaje się do zakładu, zobaczyć, jak tam dzieje się Benowi.
To, co tam zastaje powoduje jedno. Harriet przywozi dziecko do domu z powrotem. I od tej pory mit szczęśliwego domu i rodziny, jaki przez lata usiłowali stworzyć, powoli zaczyna się walić.
W swojej książce Lessing pokazuje katastrofę i to, jak mit i marzenie o stworzeniu czegoś trwałego, dobrego, z dnia na dzień może okazać się nic nie znaczącą mrzonką.
Pokazuje jednak również trafnie wahania i niepewność tych, którzy wcześniej uwierzyli, że coś takiego jest możliwe. I to, w jaki sposób początkowo uciekając od nieszczęścia, zdają się jednak po nie wracać, brać je na swoje ramiona i zmierzyć się z nim.
Książka również pokazuje, jak z problemem zdawała się walczyć głównie matka. Ojciec rodziny w pewnym momencie się poddał…
Przerażające jest również to, jak na samym końcu, kiedy Ben staje się już dorosłym chłopakiem, jego rodzice wyczekują dnia, kiedy wyjdzie on z domu i nigdy, nigdy do niego więcej nie wróci. Czy możliwe jest wtedy odzyskanie chociażby resztki tego, o czym kiedyś się marzyło, co planowało, a co zostało tak nagle odebrane i zniszczone? Tego autorka wprost nam nie mówi, jednak nie niesie specjalnie wielkiej nadziei…
Powiem tak. Książka dobra, czytało się ją dobrze i dość szybko (nie jest też wielka objętościowo). Jednak, zastanawiałam się wciąż, co takiego napisała w niej Lessing, że akurat została nagrodzona tak prestiżową nagrodą. Jakie prawdy życiowe zawarła w niej i jakie ich przedstawienie tak zachwyciło przyznających nagrody, że akurat ta proza została nagrodzona…?
I nie,nie znalazłam na to odpowiedzi.
Chcącym zapoznać się z tym, co zostało nagrodzone w tym roku, mogę ją jednak polecić.
Tak, czy siak, młodych cechuje dość spora, jak według mnie, beztroska w planowaniu rodziny. Szybko na świat przychodzą kolejne dzieci, w odstępie mniej więcej dwóch lat. Jedno trzeba przyznać, rodzina jest szczęśliwa , matka Harriet pomaga córce w wychowywaniu dzieci, a cała reszta licznej rodziny zjeżdża do nich na wszystkie Święta (szczególnie Boże Narodzenie jest tam celebrowane) i wakacje. Okazuje się, że dom o powierzchni hotelu nie był takim złym pomysłem, jest w stanie pomieścić i członków licznej rodziny i wszystkich gości…
Po wydaniu na świat czwartego dziecka, Harriet i David zastanawiają się nad tym, żeby może jednak zwolnić tempo powoływania na świat kolejnych dzieci, jednak nie udaje im się to i Harriet zachodzi w piątą ciążę.
Dalej będę zdradzać sporo z książki, tak więc osoby pragnące mieć niespodziankę podczas lektury proszone są o nieczytanie już dalej;)
Kobieta nigdy lekko nie przechodziła poprzednich ciąż, jednak ta stanowi dla niej prawdziwe wyzwanie, a nawet koszmar. Dziecko w jej łonie jest bowiem bardzo niespokojne, a nawet agresywne. I swoją obecnością sprawia przyszłej matce jedynie potworny ból i niepokój. To nie zwiastuje nic dobrego. Również fakt, że matka nie wydaje się cieszyć z jego obecności i zaczyna myśleć o dziecku , jak o obcym, który znalazł się w jej łonie.
W rezultacie na świat przychodzi dziecko, które od samego wydaje się dziwne. Mimo tego, co widzą gołym okiem rodzice, a mianowicie, że dziecko jest zdecydowanie w jakiś sposób upośledzone, lekarz bagatelizuje sprawę i udaje, że z małym Benem wszystko jest w porządku. A nie jest. Fizycznie chłopiec rozwija się aż nad podziw dobrze, zdecydowanie za szybko, jednak coś dzieje się w sferze jego psychiki. Stopniowo, cała rodzina zdaje się byc jemu podporządkowana. Zaczyna dziać się coraz gorzej i w końcu dochodzi do wydarzeń, które powodują, iż członkowie rodziny zaczynają namawiać Harriet na oddanie dziecka do domu opieki, co się dzieje.
Przez chwilę po oddaniu Bena , mocno naruszony w domu ład i spokój , zaczyna powoli wracać do szczęśliwego domu. Jednak matka nie może sobie darować i wbrew woli rodziny, udaje się do zakładu, zobaczyć, jak tam dzieje się Benowi.
To, co tam zastaje powoduje jedno. Harriet przywozi dziecko do domu z powrotem. I od tej pory mit szczęśliwego domu i rodziny, jaki przez lata usiłowali stworzyć, powoli zaczyna się walić.
W swojej książce Lessing pokazuje katastrofę i to, jak mit i marzenie o stworzeniu czegoś trwałego, dobrego, z dnia na dzień może okazać się nic nie znaczącą mrzonką.
Pokazuje jednak również trafnie wahania i niepewność tych, którzy wcześniej uwierzyli, że coś takiego jest możliwe. I to, w jaki sposób początkowo uciekając od nieszczęścia, zdają się jednak po nie wracać, brać je na swoje ramiona i zmierzyć się z nim.
Książka również pokazuje, jak z problemem zdawała się walczyć głównie matka. Ojciec rodziny w pewnym momencie się poddał…
Przerażające jest również to, jak na samym końcu, kiedy Ben staje się już dorosłym chłopakiem, jego rodzice wyczekują dnia, kiedy wyjdzie on z domu i nigdy, nigdy do niego więcej nie wróci. Czy możliwe jest wtedy odzyskanie chociażby resztki tego, o czym kiedyś się marzyło, co planowało, a co zostało tak nagle odebrane i zniszczone? Tego autorka wprost nam nie mówi, jednak nie niesie specjalnie wielkiej nadziei…
Powiem tak. Książka dobra, czytało się ją dobrze i dość szybko (nie jest też wielka objętościowo). Jednak, zastanawiałam się wciąż, co takiego napisała w niej Lessing, że akurat została nagrodzona tak prestiżową nagrodą. Jakie prawdy życiowe zawarła w niej i jakie ich przedstawienie tak zachwyciło przyznających nagrody, że akurat ta proza została nagrodzona…?
I nie,nie znalazłam na to odpowiedzi.
Chcącym zapoznać się z tym, co zostało nagrodzone w tym roku, mogę ją jednak polecić.
