wreszcie…

…wybraliśmy się zobaczyć "Złote Tarasy". I chociaż teraz w biegu , ale zdecydowanie wrażenia pozytywne. Po pierwsze, miła obsługa, przynajmniej tam, gdzie byliśmy. Poza tym, fajnie rozplanowana. Po trzecie, po dotarciu do The Body Shop, z wielką radością odkryłam, że moje ulubione smarowidło tam jest;) Jeśli sklep się utrzyma, to nie będę musiała podczas moich wyjazdów , jak głupia latać i targać ze sobą do Polski pięciu pudełek smarowidła…
Gdzieś tam się kiedyś doczytałam, że podobno klima źle działa, że obsługa niefajna, i tak się nie mogliśmy wybrać, aż stwierdziłam, że kiedyś muszę, tym bardziej, że obiecałam komuś wysłać znaczek z Hard Rock Cafe, z Warszawy, i trzeba się było w końcu wybrać;) i zadowoleni jesteśmy, bo ani nas klima nie przydusiła, czy przymroziła ani obsługa nie była niefajna. Trzeba tam będzie wrócić na spokojnie i rozejrzeć się po sklepach.tego
Najbardziej zadowolona jestem z Brasil Nut Body Butter;)

deszcz…

…nastrój kiepski. Wczoraj stwierdziłam, że w zachowywaniu tak zwanej dobrej miny do złej gry, pobiłam ostatnio rekordy. Tak naprawdę odstawianie wrażenia, że czuję się super , wychodzi mi coraz lepiej;/
W dodatku pogoda nie sprzyja mojemu nastrojowi…deszcz za oknem, w głowie tluką się myśli rozmaite.
Idę dokończyć wywiad w papierowym wydaniu dziennika "Polska". Jest w nim ciekawy wywiad z Bartoszewskim, a wiecie, że bardzo go cenię, podziwiam. Mógłby mi sprzedać patent na to, jak w niesprzyjających okolicznościach, jednak zachować to specyficzne poczucie humoru i pogodę ducha.
Takich "wielkich" ludzi wokół nas coraz mniej. Miernoty zaś wszelkiego rodzaju coraz więcej, niestety……….

fala w szkołach teatralnych…

…czyli polecam artykuł dzisiaj:

http://www.polskatimes.pl/365_6029.htm?listpage=1

przyznam się, że szeroko otworzyłam oczy czytając ten artykuł…Nie miałam pojęcia, że jest takie zjawisko i to akurat w tego typu instytucjach, jak wyższe, jakby nie było, szkoły…Skojarzenia z falą w wojsku prawidłowe.
Nie mam najwyraźniej znajomych wśród aktorów, bo o zjawisku pojęcia nie miałam i nie powiem, żeby nie było to dla mnie zaskoczenie, oczywiście, na minus…
Z wypowiedzi Dereszowskiej i Bujakiewicz pod artykułem, widzę, że sprawa miała miejsce i wcześniej i jak najbardziej ma się ona "dobrze". No, to jeśli tak ma wyglądać wdrażanie w trudny, jakby nie było, zawód aktora, to …jakoś chyba nie tak?
No, przynajmniej według mnie.

„Lśnienie”. Reż. Stanley Kubrick.

Jeden z moich ulubionych thrillerów? horrorów? filmów grozy? W dodatku książka Stephena Kinga, na bazie której powstał film też dobra. Film jednak niewiele gorszy. Zawsze, jak czytam lub oglądam ekranizację, rozmyślam o tym, co wyczytałam o samym Kingu, a raczej o fakcie, że był on alkoholikiem (jest chyba powinnam napisac, bo nawet, jeśli przestaje się pić, to alkoholikiem się pozostaje) i zastanawiam się, jakie miał jazdy podczas pijackich chwil, skoro jego książki są tak właśnie prawdziwe w swoim szaleństwie…
W TV leci sobie po raz niewiadomo który "Lśnienie", na które oczywiście się patrzę jednym okiem…I po raz kolejny widzę rewelacyjne studium szaleństwa, schizofrenię w pełnej krasie, która z niespełnionego pisarza czyni wariata na całej linii, gotowego wyciąć w pień rodzinę i zniszczyć wszystko, co ma…
Hotel na odludziu, do którego trafił pisarz wraz z żoną i synem, nie sprzyjał pozytywnym chwilom. Wydawał się odciąć naszych bohaterów nie tylko od świata zewnętrznegol ale i od zdrowego rozsądku i zdrowego rozumu po prostu…
I tak oto na naszych oczach pewien pan traci rozum i ukazuje nam szaleństwo w pełnej jego krasie…
Wrażliwym jednostkom nie polecam:)