To takie przekorne pytanie ,ale spowodowane moją dzisiejszą radością. Otóż, jakiś czas temu, przez stronę migającą na stronie Gazety, weszłam wreszcie na dłużej na stronę Amnesty International…I podpisałam i wysłałam swoją pierwszą petycję o uwolnienie jednej z osób…I właśnie dzisiaj, czytając otrzymane drogą elektroniczną, informacje z AI, dowiaduję się, że właśnie ona została uwolniona.
Wiem, mam naiwne może poczucie , że coś można w świecie zła zmienić, ale może jednak nie do końca jesteśmy skazani na wieczne zwycięstwo zła ? Może czasem naprawdę takie zmasowane akcje są w stanie odnieść jakiś pozytywny skutek? Nie obdzierajcie mnie ze złudzeń i pozwólcie wierzyć…:)
A oto więcej informacji na temat uwolnionej Maureen:
http://amnesty.org.pl/uwolnij-wieznia-sumienia/uwolnieni-dzieki-listom.html
Morderstwa w Midsomer.
Czyli, po książkach, przyszedł czas na ekranizacje książek, kryminałów Caroline Graham. Na początek pierwsza część, "Zabójstwa w Badger’s Drift".
I , ale fajnie, ekranizacja podoba mi się, podobnie, jak książka, a sami Wiecie, jak różnie z tym bywa! Tak więc mam ochotę obejrzeć następne.
Ta opowiada o emerytowanej nauczycielce, która wybiera się do lasu aby szukać rzadkich gatunków kwiatów, podczas swej wyprawy jednak widzi coś, co ogromnie ją szokuje , wręcz przeraża. Nie zdoła jednak opowiedzieć o tym, co widziała zbyt dużej ilości osób, bowiem jeszcze tego samego dnia zostaje zamordowana we własnym domu…To nie jedyne morderstwo, jakie zostanie popełnione w tej, na pozór , nudnawej i typowej angielskiej wiosce…Wyjdą na jaw skrywane dawne sekrety, tajemnice…a dzielny Barnaby wraz ze swoim pomocnikiem Troyem będzie musiał rozwikłać zagadkę tajemniczych mordów.
Polecam!
Muzeum Powstania Warszawskiego…
…dzisiaj odwiedziliśmy. Zabieraliśmy się za to czas dłuższy i w końcu dzisiaj stwierdziliśmy, że idziemy. I …dobrze, że wreszcie się wybraliśmy. Dawno nie odwiedziłam muzeum, które zrobiłoby na mnie takiego wrażenia! Nie tylko ze względu na tematykę, ale i ze względu na samą formę? inscenizację? nie wiem, jak to sformułować. Sposób prezentacji ekspozycji. O dziwo, jak najbardziej da się połączyć poważny kawałek historii kraju, miasta z jak najbardziej nowoczesnymi środkami wyrazu i elektroniką…
Zaskoczona byłam też ilością osób odwiedzających muzeum. Ogólnie mówiąc, był spory tłoczek. Polaków i bardzo wielu obcokrajowców…
Update, dla zainteresowanych , strona Muzeum:
http://www.1944.pl
Ankieta na niedzielę, czyli…
…skąd się wzięły Wasze nicki?
Wiem, wiem, mało wyrafinowane zagadnienie, ale pogoda tłamsi mnie, więc pozwólcie, że i wyrafinowania nie będzie, za to czysta ciekawość.Mój , dlatego, że to imię, które bardzo, bardzo mi się podoba…A skąd Wasze nicki?
noc przespana dziwnie…
…z przedziwnymi snami i budzeniem się co jakiś czas. Podejrzewam, że budziły mnie samoloty. Z powodu dorocznego remontu pasa na Okęciu, samoloty są puszczane nad naszymi dachami. Wiedzieliśmy o tym wprowadzając się, oczywiście, co nie oznacza, że to pokocham. Teraz i tak się przyzwyczaiłam, ale pamiętam, że w roku przenosin tak mi to doskwierało, że miałam w nocy koszmary z samolotami w roli głównej.
Patrząc po ostatnich katastrofach lotniczych, które wydarzyły się przed lądowaniem, takie wiuu nad głową , szczególnie w nocy, kiedy się śpi, nie nastraja mnie optymistycznie, ale co robić?
Z wczorajszego spaceru przegonił nas nagły deszcz. Pojawia się typowo jesienna pogoda, której szczerze nie znoszę. Już jest chłodno i ponuro.Słońca mi brak…Zdecydowanie moja pamięć genetyczna kieruje się teraz w kierunku ciepłych stron, w ktorych pojęcie jesień oznacza tylko mniejsze upały a może i ich brak a pojawienie się przyjemnego ciepła. Z roku na rok gorzej znoszę tu jesień i zimę…zazdroszczę Pyzie, która pewnie grzeje się właśnie w południowym słońcu…prześlij mi trochę chociaż wirtualnych promyków;))
powoli nadchodzą przesyłki…
Wczoraj od Patekku (drobiazgi z Krety, między innymi pumeks, który bardzo potrzebowałam i wspaniała zakładka do książki) i list od Monoli. Dzisiaj mangi od Tani (będzie co oglądać i czytać, dzięki!) a także plik pocztówek z Wilna od mojej najstarszej penpalki, Polki spod Wilna. I pomyśleć, że kiedy zaczynałyśmy pisać ze sobą jako 13 czy 14-stolatki, ani nam się nie śniło, że Litwa oswobodzi się spod władzy USSR i stanie się niezawisłym państwem…Nasza znajomość przetrwała tyle lat. Piszemy ze sobą listy i od niedawna, smsy. Nie wyobrażam sobie pisania z nią emaili, tak przywykłam do listów. Pocztówki śliczne, Wilno na nich piękne. Pamiętam, że na samym początku pisania poprosiłam ją o pocztówki (bowiem od chyba zawsze zbierałam;) , przysłane wtedy graficznie były dość obskurne, bo i same czasy komuny były obskurne. A o Ostrej Bramie na kartce mowy w ogóle nie było. Teraz zaś ją otrzymałam między innymi, a i grafika pocztówek zmieniła się na wielką korzyść. Jako, że z Litwy właśnie nie miałam oprócz tamtych paru starych , więc zbiór powiększył się znacząco;)
chińskie ciasteczko powiedziało…
mi dzisiaj :
"Nie dwie i nie trzy, jedna zawsze w przód biegnie Droga"…
coś w tym jest……..tylko czemu czasem, jak jesteśmy za zakręcie, wydaje nam się, że tych rozgałęzień jest więcej? Albo, co gorsza, że kiedyś tam któreś przegapiliśmy?
tradycyjnie ponarzekam na pocztę…
…w ogóle, to powinnam chyba założyć osobny tematycznie kącik, pp i doświadczenia z tą instytucją.
Wczoraj dostałam kartkę z Berlina. Wysłaną z Polski. 20 września. Przypominam, że wczoraj był 3 października. "Super". Najważniejsze, że doszła. Za to na kilka listów i przesyłek od zeszłego tygodnia czekam i …zaczynam wątpić, czy się wszystkich doczekam. Przykład? Tego samego dnia pewna osoba wysłała mi dwa listy, nie wiem, czemu osobno, w końcu to jej sprawa. I jeden dotarł po dwóch dniach, po drugim ślad zaginął…na przesyłkę z Australii też czekam, na list z Anglii…i ciekawe, co dojdzie, a co się znowu zgubi.
Zastanawia mnie jedno, przecież praktycznie i tak młodsi ludzie przestali korzystać z usług tej instytucji wybierając emaile, które są o wiele bardziej niezawodne. Czy więc PP chodzi o jakieś wielkie, zbiorowe, spektakularne samobójstwo? Nie, bo jak to monopolista, ma wszystko w nosie a najbardziej klienta. A najgorsze, że ciągle konkurencja dla niej nie jest zbyt popularna. Ja tylko raz otrzymałam przesyłkę In Postem http://www.inpost.pl
„Zatrute Życie”, Anna Małyszewa.
To kolejna książka Małyszewej, jaką czytam, po jej rewelacyjnej "Miłości zimniejszej od śmierci", która podobnie, jak ta najnowsza, była kryminałem.
I trochę, przyznaję się, obawiałam się, jakaż to ona będzie, ale nie zawiodłam się. Okazała się być rewelacyjna…Nie gorsza od "Miłości…". W dodatku, okazało się, że na biblionetce nikt jej jeszcze nie wprowadził, więc nie dość, że wprowadziłam, to i ocenić od razu mogłam;)
Książka zaczyna się krótkim wprowadzeniem, podczas którego poznajemy Saszę, młodą plastyczkę, która , nie ukrywajmy, po powrocie ze studiów w Petersburgu do Moskwy, nie bardzo daje sobie radę finansowo. Wychodzi niezbyt fortunnie za mąż, a jej obrazy nie wzbudzają wśród znawców euforii, tak więc Sasza dorabia sobie restauracją obrazów. I oto pewnego dnia u drzwi Saszy zjawia się bardzo tajemnicza bogata klientka, która przynosi dziewczynie obraz do odnowienia. Obraz jest w kiepskim stanie, a potęguje ów stan fakt, że w jego rogu znajduje się plama, która go szpeci. Sasza chcąc usunąć z obrazu plamę popełnia błąd i niestety, cały obraz niszczy. Teraz staje przed niewesołą perspektywą, bowiem klientka nakłoniła ją do podpisania nieciekawej dla niej umowy, w której wyraźnie zaznaczyła, że w wypadku zniszczenia obrazu dziewczyna ma zapłacić jej odszkodowanie w wysokości 10 tysięcy dolarów, których malarka oczywiście nie ma.
Książki Małyszewej są według mnie świetne z tego względu, że oprócz ciekawej kryminalnej intrygi (której tu domyśliłam się wcześniej, co mi , o dziwo , nie przeszkodziło w dalszym czytaniu) mają świetnie odmalowane tło obyczajowe, świetnie nakreślone, wiarygodne , takie "prawdziwe" postaci z ich zaletami i wadami.
Jak najbardziej książka zasługuje na to, abym ją poleciła. Co niniejszym czynię;)
jakiś taki…
nastrój złości mnie dopadł. Złoślica jednym słowem. Mam nadzieję, że długo mnie nie potrzyma. Na razie mocuję się z nią. Raz wygrywam ja, raz ona.
Z książek, zaczytuję się nowym rosyjskim kryminałem, autorki, której pierwsza książka mnie już zachwyciła, a mam na myśli Annę Małyszewą. Jak przeczytam, będzie recenzyjka;)
