z kategorii…

przedziwne:)
dzisiaj dla odmiany śniły mi się Panny Młode. Śniło mi się, że przejeżdżaliśmy wzdłuż pewnej ulicy Warszawy, na której w rzeczywistości są dwa Kościoły, a tu było ich kilka razy więcej i przed każdym z nich była Panna Młoda , oczywiście każda w innej, wymyślnej sukience:) czego to Chiara nie wyśni. Hehe, a liczyłam, że po melatoninie sny się wyciszą;)
Chyba z sześć ich było…tych Panien Młodych…

„Nie czas na łzy”. Reż. Kimberly Peirce.

Jakiś czas temu pytałam się o tytuły książek i filmów z akcją na amerykańskiej prowincji. Chyba Nenuś poleciła mi wtedy ten film…

Muszę powiedzieć jedno. Film jest bez dwóch zdań świetny, rewelacyjny. Rola Hilary Swank bezsprzecznie zasługiwała na Oskara, jaki aktorka otrzymała.
I wiem jedno, filmu nie mogą oglądać osoby, które są chwilowo w dole, czy paskudnym nastroju, bowiem film, oparty, dodam, na prawdzwych wydarzeniach, jest jednym z najbardziej przygnębiających i dołujących filmów, jakie widziałam.
Ja chwilowo nadaję się najwyraźniej na jakieś odmóżdżdające i krzepiące filmy, bowiem po obejrzeniu go mój nastrój zdołował się wyraźnie.

Jednak miłośnikom tak zwanego dobrego, ambitnego kina (tu w wydaniu amerykańskim) zdecydowanie polecam!

Film opowiada o młodziutkim chłopaku, który trafia do zapadłej mieściny, zwanej Falls City. Życie na prowincji jak to życie na prowincji, szczególnie w zapadłej dziurze. Na niektórych mieszkańców działa głównie dołująco. Młodzi nudzą się, nie są specjalnie wykształceni, wychowują się w nie do końca wzorcowych rodzinach (czy takie są na pewno? aż się kusi stawiać pytanie po tym filmie), zmęczeni brakiem jakichkowliek perspektyw poza wpadką w wieku lat 17 i wychowywaniem z umęczeniem dzieciaka…

Brendon jawi się więc miejscowej młodzieży, jako ożywczy powiew innego świata. Niesie ze sobą radość i optymizm, oczarowuje dziewczyny a z chłopakami z miejscowej paczki zaprzyjaźnia się łatwo. Mijają dni.

Jednak Brendon nosi w sobie wielką tajemnicę. Sekret, którego odkrycie może zniszczyć jego dotychczasowe dobre układy z miejscową społecznością. Sekret, który doprowadzi niestety do wielkiej, przogromnej tragedii. Pewne wydarzenia zaczną toczyć się , jak lawina spowodowana jednym maleńkim kamykiem, nie będzie można jej powstrzymać i stanie się przeogromne zło.

Film jest , jak pisałam, rewelacyjny, ale zdecydowanie nie dla osób, które są w gorszym nastroju, nie niesie bowiem ze sobą pozytywnych przesłań poza jednym, dołującym, a mianowicie, pojęcie tolerancji chyba nie istnieje, a inność, odmienność , prędzej, czy później sprowadza na danego innego nieszczęście…

Miłośnikom kina ambitnego , jeśli nie widzieli- polecam!

Caroline Graham, „Duch w machinie”.

Czyli, według mnie, oczywiście, najlepszy, z wydanych do tej pory w Polsce, kryminałów Caroline Graham.
Dosłownie nie mogłam się od niego oderwać!
Wciągnął mnie intrygą, portretami rozmaitych postaci, jak zawsze ciekawym opisem prowincji (angielską zaciekawiłam się podobnie, jak tą amerykańską), wciągnął i nie chciał puścić.
Książka ma te parę stron, dlatego trochę się ją czyta, ale jest to w tym przypadku zdecydowanie na jej plus.

Zaczyna się może banalnie. Mallory Lawson zostaje spadkobiercą zmarłej ciotki. W testamencie hojna ciotunia zostawia jemu ni mniej ni więcej, ale dom na wsi. Czy może być coś bardziej kuszącego? Szczególnie, iż Mallory jest ostatnio sfrustrowany i zmęczony swoim dotychczasowym życiem, przechodzi coś w rodzaju kryzysu. W danej chwili nic lepszego nie mogło się mu przydarzyć!
Jego żona z radością przystaje na propozycję wyniesienia się z Londynu, jako, że dorosła córka Polly opuściła już domowe pielesze a sama Kate marzy o otwarciu wreszcie własnego interesu, chce założyć małe wydawnictwo.

Wygląda na to, że życie Lawsonów zmieni się na korzyść. Ponadto są oni zaprzyjaźnieni z mieszkającą z ciotką i mającą pozostać na terenie posiadłości Benny i przyjacielem Benny, Dennisem.

Ma on nietypowe hobby, jakim jest kolekcjonowanie machin wojennych, które trzyma na terenie swojej posiadłości…I właśnie jedna z owych machin stanie się zaczątkiem tragedii.

Oprócz tego mamy tu wspaniałą galerię rozmaitych postaci. Są więc więksi i mniejsi życiowi nieudacznicy, ale i ci, których los nagle postanowił rozpieścić i po latach trudu pomóc im. Jest sympatyczna Karen, córka bardzo niesympatycznej matki, Avy, która jest medium występującym na spotkaniach Kościoła Bliskich na Wyciągnięcie Ręki…Jest Roy, który również budził moją sympatię.
Jest, jak w życiu, słodko gorzko, trochę dobra i trochę zła. Jak w życiu.

Książka ujawnia sekrety i tajemnice dosłownie do ostatnich jej stron, odwraca sytuacje i sprawia, że to, co uważaliśmy za oczywiste, zupełnie takim nie jest.
A stąd, blisko już do stwierdzenia przeze mnie, iż jest to jeden z lepszych kryminałów, jakie ostatnio czytałam.
Polecam!

Gdańsk, Chania by night…

Tak się złożyło, że dwie ostatnie kartki, jakie znalazłam w skrzynce, to z Gdańska i Chanii (ach, Kreta!!!) robione nocą, a może raczej wieczorem…
I tak, okazuje się po raz kolejny, że to samo miejsce zupełnie inaczej wygląda, kiedy jest półmrok rozświetlany światełkami , lampkami, światłami, które w przypadku zdjęcia w porcie chanijskim odbijają się w wodzie…
I Gdańsk uwielbiam i Kretę, tak więc wielka to dla mnie radość móc sobie oba miejsca przypomnieć i powspominać (chociaż w Chanii nie byliśmy , mam nadzieję, że następną wizytą na Krecie nadrobimy ten brak…).

o banerze…

to jeszcze tak mała uwaga. Może ktoś z Was zauważył, że dołożyłam, z pomocą P. baner. Pod Tuptusiem się on znajduje;)
Jakbyście mieli chwilkę czasu, to kliknijcie sobie weń, nie w Tuptusia, a w baner;) i zajrzyjcie. A nuż coś z tego wyniknie?
Ot, tak postanowiłam trochę tę akcję i fundację rozpropagować.

ja się chyba nie znam na polityce…

bo nijak zrozumieć nie mogę jednego. Dlaczego Kaczyński każe Tuskowi obiecać, że ten w wypadku ewentualnej wygranej w wyborach , nie wejdzie w koalicję z LiD’em?
I tego domaga się pan, który wszedł w koalicję nie dość, że z LPR’em , to jeszcze na dostawkę, tfu, przepraszam, dokładkę, Samoobroną?
Moment, proszę mnie oświecić, bo nie kumam tu czegoś…

W ogóle, polska polityka sięgnęła dna absurdu czy też tylko mnie się tak wydaje?

Zaniepokojonych uspokajam, o polityce na blogu na ogół u mnie nie bywa i nic się nie zmieni, ale te żądania Kaczyńskiego naprawdę mnie zainteresowały…

blogowe takie tam…

Ostatnio odpisywałam Chihiro na email, w którym poruszyłam sprawy blogowe.(Mam nadzieję, Chihiro, że dotarł bez problemów).

Nie wnikając w szczegóły , próbowałam tam zanalizować te parę lat blogowego pisania. I dojść sama , jak stało się, że z garstki czytaczy , stworzyła się regularna grupa niemała w dodatku, osób, które regularnie na mój blog zaglądają. I ? szczerze mówiąc, nie umiałam sama dojść do tego, jak to się stało, jak do tego doszło.

Pamiętam, kto był moim pierwszym blogowym czytaczem niezależnym, czyli nieznanym mi z żadnego forum. Monoli;) do której mam wielki sentyment do dnia dzisiejszego…Gdyby Monoli zniknęła z mojego bloga…no , nawet nie chcę myśleć;)
A na serio, mam nadzieję, że nie zaniedbuję moich "starych" czytaczy kosztem" nowych"…Bowiem to od tych "starych" wszystko się zaczęło…
Nie chciałabym, żeby odnieśli takie wrażenie…
Wszyscy zaglądający są dla mnie ważni, bowiem miło mi się z Wami rozmawia. Poznaje opinie, nie zawsze zgodne z moimi, ale to właśnie ciekawe.
A Wy? pamiętacie dwoje początki blogowania? pierwszych odwiedzających?

„brawo” TVN, „brawo”;/

Ale jestem zła!? ! Oj, aż się wypiszę.

Ci, którzy czytają mnie w miarę regularnie , wiedzą, że serialowo, to ostatnio zachwycałam się serialem emitowanym od 5 tygodni na TVN, czyli "Uwaga,  Faceci!" ("Men in trees"). Tak, to był taki głupotkowaty film, relaksujący, bez kompletnie, ale to kompletnie żadnych głębszych przesłań, ot, coś, na co od dawna miałam ochotę. Potrzebowałam serialu, który mnie nie zmuszał do niesamowicie jakich refleksji nad własnym życiem, żadnych tam wędrówek w głąb siebie, ponadto, w serialu ludzie wydawali się przyjaźni względem siebie, nikt tam nie chorował na śmiertelne choroby, było śmiesznie , zabawnie, ot taki film na wieczór w środku tygodnia.
Bardzo tego potrzebowałam i jak głupek spieszyłam się, żeby tak wszystko poukładać sobie, żeby ten późny kawałek wtorkowego wieczoru właśnie na tylko ten film przeznaczyć. I co? I psinco, jak mawiają zdaje się na Śląsku. Albo nie pamiętam gdzie.
W każdym razie jakiś mądrala widać dokopał się, że serial ma małą oglądalność, czy coś i…wywalił film.
Ale, żeby chociaż coś o tym widzowie (widzki;) , wiedziały, to, nieeee….oni mają w odwłoku widzów.
Wczoraj, jak głupia, siadałam o konkretnej porze, włączam a tam, za przeproszeniem, jakieś zwłoki i inne w serialu "Dowody Zbrodni" czy innym…

Wywalili "Uwaga, faceci!", ale nawet nie uprzedzili, nie powiedzieli "drogie panie, serial miał kiepską oglądalność na tymkanale (bo leci u nich na TVN Style, ale już tam trwa w najlepsze) i w związku z tym, mamy was głęboko w odwłoku, że się nielicznym z Was jednak spodobał, że miałyście go ochotę oglądać i wywalamy bez słowa.
Do tego stopnia, że poudajemy, że tegoż filmu w ogóle u nas na antenie nie było. Miałyście taki 5tygodniowy sen. Bo na ich stronie w serialach już o nim wzmianki nie ma. Powodowana narastającym wczoraj wściekiem polazłam na strony tego TVN Style, gdzie pod serialem dziewczyny pisały to mniej więcej, co ja, czyli, że "gdzie do licha jest serial na TVN i czy naprawdę mają w dupie widzów".

I tak sobie myślę, że mają, mają. No, bo jak takie coś wytłumaczyć?
I tak sobie myślę, że jednak w takich Niemczech, czy Stanach, czy Francji, to chyba jednak nie do pomyślenia wywalić film bez żadnego sorry.

Ja wiem, przeżywam i złość mną targa, ale po prostu odnoszę wrażenie, że ciągle nasze stacje TV nie dorosły do widza. Chociażby umiejąc powiedzieć mu tak "sp…j, żeby cieszył się na podróż"…

Zła jestem na nich, a co!

nie wiem, jesień to, czy…

…myśli kłębiące się ostatnio, ale nie daję rady ze snami…Te z niedzieli na poniedziałek wymęczyły mnie do tego stopnia, że popsuły mi cały dzień…Nie moglam dojść do siebie, miałam roztrzęsione łapy i w ogóle kiepsko się czułam…Spacer zakończył się więc w aptece, gdzie za radą P. nabyłam Melatoninę. Na razie po prostu chcę zobaczyć, jak działa, czy działa i czy na mnie działa…Chciałabym po prostu mieć kilka spokojniejszych nocy bez męczących mnie koszmarów…jak będzie? zobaczymy. Powiedzmy, że dziś noc przespałam spokojnie, mimo, że sny jednak się pojawiły, ale chociaż nie tak koszmarne, jak te z niedzieli/poniedziałek…