Wreszcie udało mi się ten film zobaczyć. Kiedy był w kinach, nie wybraliśmy się a wczoraj zdarzyła się okazja obejrzenia go w telewizji (fakt, że jak zawsze późno), ale już się zawzięłam i obejrzałam. To kolejny film Ozona, jaki widziałam. Pierwsze dwa, to "Pod piaskiem" (nawet opisywałam na blogu, o, tu: http://chiara76.blox.pl/2006/01/Pod-piaskiem.html) i "Osiem kobiet".
"Basen" opowiada o pisarce kryminałów, Sarze Morton, kobiecie koło czterdziestki, która czuje się ostatnimi czasy jakaś zmęczona samą sobą, wypalona twórczo. Jej wydawca proponuje jej spędzenie jakiegoś czasu w jego willi w Prowansji, gdzie, jak twierdzi, będzie ona mogła zebrać siły i zacząć być może nową książkę.
Tak też Sara robi i oto z mglistego, deszczowego, dość ponurego Londynu , trafia w rozświetlony słońcem , drgający od upału i ogłuszający od wrzasku cykad, krajobraz Prowansji i uroczego domostwa położonego gdzieś tam…
Sara niedługo cieszyć się jednak będzie ciszą i spokojem twórczym, bowiem na miejscu zjawia się absorbujący i hałaśliwy gość, Julie, córka wydawcy.
Jako, że to jednak Sara jest tu gościem, pozostaje jej się pogodzić z tym, że atmosfera pracy będzie mniej spokojna. Na pewno za sprawą Julie, która to zdecydowanie nie jest typem samotnika, czy osoby, która bałaby się eksperymentować na każdym polu życia.
I tak , oto, Sara zaczyna być poirytowana stylem życia dziewczyny, która korzysta z niego, jak tylko może, przyprowadzając na seks przygodnych parnterów, pijąc, popalając i ogólnie, nie przejmując się tym, co Sara może sobie o niej pomyśleć.
Sara początkowo jest zirytowana, jednak z biegiem czasu orientuje się, że Julie ją fascynuje, nie tylko jako postać, ale jak się wydaje, również erotycznie. Na pewno za to, że robi to, na co Sara, już z nabytymi zahamowaniami, nie mogłaby się zdobyć…
"Basen" to nic innego, jak zetknięcie się dwóch silnych kobiet, dwóch życiowych postaw, dwóch charakterów, które będą się odpychać i przyciągać, aż zdarzy się zbrodnia…filmie, który zaskakuje nas każdą kolejną sceną aż do samego, samiuteńkiego końca…….
Powiem tak, spodziewałam się po Ozonie i recenzjach tego filmu czegoś jeszcze bardziej niesamowitego. Myślałam, że może zachwyci mnie aż tak, jak "Pod piaskiem". Jednak nie. Film jest dobry i cieszę się, że go widziałam, jednak czegoś tam mi w rezultacie zabrakło. Być może miałam wobec niego zbyt wysokie oczekiwania.
Jednak ogólnie oceniam go dobrze i polecam chcącym zobaczyć interesujące, europejskie kino.
