osiem lat temu chyba…

…już wstałam (wraz z upływem czasu zapomina się takie szczegóły;).
Wiem, że wybierałam się po śniadaniu do fryzjera na robienie koka, który jako ślubny, był szczególnie pracochłonny i zajął sympatycznej pani fryzjerce trochę czasu. Potem wracałam i do domu przybywała znajoma makijażystka…
Zabawne, jakie szczegóły pamiętamy z takich ważnych chwil, dni w swoim życiu. Pamiętam do dziś, że na fotelu obok u fryzjerki siedziała babka , która na codzień mieszkała w Holandii i tak obgadywała mieszkańców tego kraju, tak wyśmiewała te Holenderki, że zaniedbane, że w porównaniu z Polkami, to wyglądają okropnie, że dobrego fryzjera tam nie uświadczysz, że pewnie, gdybym nie chciała psuć sobie nastroju, odezwałabym się do niej, że jak jej tam tak źle, to żeby wracała do ukochanej Polski, hehe.
Pogoda również była jakby lepsza. Mimo, że jesień osiem lat temu nie należała do najpiękniejszych (a na pewno nie pobiła zeszłorocznego rekordu klasycznej złotej polskiej jesieni), to akurat na tamtą sobotę deszcze uspokoiły się i nawet w czasie dnia słońce pogrzało…
Pamiętam, że przy zakładzie fotograficznym para wychodząca z sesji przed nami okazała się znajomym P. z jego dopiero co mającą stać się żoną;)
Pamiętam, że byliśmy bardzo szczęśliwi i wzruszeni i samą ceremonią i tym, że do Kościoła przyszło wielu ludzi i że życzenia po Mszy trwały bardzo, bardzo długo.
Pamiętam, że kiedy jechaliśmy na naszą kolację po ceremonii, obcy ludzie w samochodach obok machali do nas z uśmiechem;)
Pamiętam, że mimo, że było skromnie, obyło się bez fajerwerków i jak wiecie żadne tam złote gołąbki nie podawały nam obrączek:) ani w niebo nie zostały wypuszczone, to był to bardzo sympatyczny, dający masę pozytywnej energii, dzień…
Pamiętam kazanie naszego ulubionego Księdza i mądre słowa…z tego, co do mnie dotarło (emocje robią swoje), czasem sobie przypominam te mądrości i wiem, że miał rację.

Mija nam kolejna Rocznica. Zaczniemy następny rok bycia razem, jako Mąż i Żona. Jest dobrze. Jesteśmy dla siebie, co najważniejsze, wielkim wsparciem we wszystkich burzach i zamieciach, jakie przynosi nam życie…

I tylko, mimo upływu czasu, ja wciąż pamiętam tych Dwoje, którzy byli tamtego dnia sprzed ośmiu lat, tacy wzruszeni, tacy przejęci, tacy szczęśliwi…