Jest to druga część z trylogii o dwunastoletniej (prawie trzynastoletniej;) Emmie, małej samorodnej detektyw, z totalnie zapyziałej prowincji Stanów Zjednoczonych, mieszkającej w mieścinie o nazwie Spirit Lake.
Emma w pierwszej części, noszącej tytuł "Hotel Paradise" zaczęła prywatne śledztwo dotyczące morderstwa popełnionego na córce Bena Queen’a, Fern. Ben wyszedł właśnie dopiero co z więzienia, gdzie odsiadywał karę za zamordowanie swej żony.
Emma twierdzi, że nie on jest sprawcą mordów i chce dowiedzieć się, kto tak naprawdę stoi za tą zbrodnią…
Mało tego, przy okazji morderstwa Fern, Emma dowiaduje się o tajemniczej śmierci małej dziewczynki, jaka miała miejsce 40 lat temu…
I również tą zbrodnią zajmie się mała detektyw.
Powiem, a raczej napiszę tak: pierwsza część trylogii mnie wynudziła. Wątek kryminalny zdawał mi się tam na marginesie, podczas, kiedy autorka skupiała się raczej na opisie społeczności. I jest tak, że dalej , w drugiej części wątek kryminalny toczy się niespiesznie, a autorka skupiła się raczej na opisie obyczajowości prowincji. Tylko po drodze mnie się zmieniła koncepcja i teraz właśnie bardzo chętnie przeczytałam tą książkę, jako, że wspaniale odnosiła się do mojej potrzeby poznania amerykańskiej prowincji.
Mały cytat:
"Cold Flat Junction. To jedna z tych miejscowości, na których widok człowiek wyglądający z okna pociągu myśli :"Boże, dzięki Ci, że tu nie mieszkam, cóż to za nudne miasteczko, cóż za pustkowie". Bo to jest pustkowie i może nawet czasami nudne, ale moim zdaniem ten, kto je omija, popełnia błąd; powinien wysiąść z pociągu i zostać na chwilę, tak jak ja zostałam"

I tak jest. Emma krąży po najbliższej okolicy, swojej mieścinie ale i sąsiedniej Cold Flat Junction, dokąd już w pierwszej części skierowała swe kroki, krąży i prowadzi swoje śledztwo.

W tym wszystkim podoba mi się sposób prowadzenia narracji w pierwszej osobie. Autorce , według mnie, oczywiście, udało się wspaniale oddać sposób myślenia inteligentnej i wrażliwej młodziutkiej Emmy. Dziewczynki, opuszczonej przez najbliższych, opuszczonej  przez matkę, która kompletnie nie zwraca uwagi na swoje dzieci, brata, który nie ma z siostrą żadnej praktycznie więzi. Dziewczynki, której jedynymi bliskimi wydają się niektórzy mieszkańcy jej miejscowości.

Książka podobała mi się, bowiem spełniła moje oczekiwania względem poznania zapomnianej przez świat i ludzi prowincji amerykańskiej, a poza tym, wątek kryminalny, mimo, że dalej się wlokący, jednak zaczyna się powoli rozwiązywać, więc na pewno przeczytam i trzecią część książki.

Nie wiem, czy miłośnikom klasycznego kryminały mogę polecić, ale mnie ta część druga podobała się bardziej, niż pierwsza, którą jednak warto przeczytać wcześniej, bo jednak jest to kontynuacja.

Dodaj komentarz