nie wiem, jesień to, czy…

…myśli kłębiące się ostatnio, ale nie daję rady ze snami…Te z niedzieli na poniedziałek wymęczyły mnie do tego stopnia, że popsuły mi cały dzień…Nie moglam dojść do siebie, miałam roztrzęsione łapy i w ogóle kiepsko się czułam…Spacer zakończył się więc w aptece, gdzie za radą P. nabyłam Melatoninę. Na razie po prostu chcę zobaczyć, jak działa, czy działa i czy na mnie działa…Chciałabym po prostu mieć kilka spokojniejszych nocy bez męczących mnie koszmarów…jak będzie? zobaczymy. Powiedzmy, że dziś noc przespałam spokojnie, mimo, że sny jednak się pojawiły, ale chociaż nie tak koszmarne, jak te z niedzieli/poniedziałek…

mam jakiś wpływ na świat?

To takie przekorne pytanie ,ale spowodowane moją dzisiejszą radością. Otóż, jakiś czas temu, przez stronę migającą na stronie Gazety, weszłam wreszcie na dłużej na stronę Amnesty International…I podpisałam i wysłałam swoją pierwszą petycję o uwolnienie jednej z osób…I właśnie dzisiaj, czytając otrzymane drogą elektroniczną, informacje z AI, dowiaduję się, że właśnie ona została uwolniona.
Wiem, mam naiwne może poczucie , że coś można w świecie zła zmienić, ale może jednak nie do końca jesteśmy skazani na wieczne zwycięstwo zła ? Może czasem naprawdę takie zmasowane akcje są w stanie odnieść jakiś pozytywny skutek? Nie obdzierajcie mnie ze złudzeń i pozwólcie wierzyć…:)
A oto więcej informacji na temat uwolnionej Maureen:
http://amnesty.org.pl/uwolnij-wieznia-sumienia/uwolnieni-dzieki-listom.html