ostatni taki zakupowy raj widziałam w Lizbonie. Mam na myśli sklepy dla mnie, czyli szarego człowieka. Oczywiście w takim Rzymie na przykład Japonki ganiają z torbami z najdroższych butików, ale podkreślam, jadąc gdzieś lubię znaleźć sklepy dla zwykłego człowieka, jakim się czuję a nie córki Billa Gatesa. I tak, w Monachium odczułam coś w rodzaju raju zakupowego. Wróciłam obkupiona w rozmaite rzeczy, których (nie przesadzam) w W-wie szukam od kilku miesięcy a niektórych, to i lat. A tak. Poza tym, wszyscy mówili, że Monachium, to najdroższe albo jedno z najdroższych miast Niemiec. Być może, z tym, że rzeczy, które nabyłam wszystkie były tańsze od tych w Polsce a przynajmniej ceny były porównywalne.
Oczywiście smarowidła z TBS, a jakże;) , bielizna, nowa torebka, trzy sweterki, i różne tam inne.
Niemniej jednak przy tym wszystkim odczułam dwie rzeczy. Tam sprzedawczynie są takie, jak pewnie powinny być. Miłe i pomocne. Ale zaskoczenie, co? Uśmiech nie schodził im z twarzy i same chętnie podchodziły z pomocą. Nie lubię tych naszych, więc wzdragałam się początkowo, kiedy taka w moim kierunku się zbliżała, ale nagle okazało się, że sprzedawczyni może być miła i sympatyczna i naprawdę coś tam pomóc. Szok:) Wyrażenie "inny świat" był chyba w czasie tego wyjazdu najczęściej przez nas powtarzanym.
Same sklepy oferowały o wiele więcej towarów i wybór jakiś taki dla każdego, a nie, jak u nas, jak modne są dzidzibutki, to hurra, innych w sklepie nie znajdziesz. To samo widziałam właśnie w Lizbonie. Po prostu liczą się z kupującymi i rozmaitością gustów i upodobań a nie lecą ślepo za ohydną modą…
I wiecie, co? Ja, która, jak wiecie, nie cierpię robić zakupów, nagle tam poczułam, że gdybym miała te sklepy z tym wyborem,z tak miłą obsługą, to podejrzewam, że i ja polubiłabym chociaż trochę bardziej zakupy ciuchowe…zwyczajnie, na to, co przebiegłam po sklepach, widziałam, że nie byłoby, jak u nas, że po kilku godzinach, jak wyjdę z jednym ciuchem, który chociaż trochę spełnia moje oczekiwania, to jest dobrze. Nie, tam zwyczajnie znalazłabym to, czego szukam.
Może kupimy bilety w jakichś tanich liniach na okolice wyprzedaży na wiosnę;))
Inny świat, inny świat…….
Altes Rathaus. Monachium.
W tym średniowiecznym budynku obecnie mieści się Muzeum Zabawek.

Karlstor.
Pozostałość fortyfikacji średniowiecznych. Zamyka wejście na Starówkę. Za nią w tle, sympatyczna fontanna, z tego, co zaobserwowaliśmy, miejsce spotkań, szczególnie młodych. Pewnie jak u nas Kolumna Zygmunta po wakacjach…

Nationaltheater. Monachium.
Częścią architektoniczną zabudowań Rezydencji jest też budynek Nationaltheater. Tu z zewnątrz.
Skarbiec Rezydencji. Monachium.
W skarbcu Rezydencji, jak wspomniałam, było wiele fantastycznych dzieł sztuki. Bajeczne korony, biżuteria, ale największe wrażenie zrobił na nas posążek Świętego Jerzego walczącego ze smokiem, ozdobiony taką mnogością kamieni szlachetnych. Cacko!

Wnętrze Asamkirche. Monachium.
Barokowe cacko, czyli Kościół Św. Jana Nepomucena, zwany jednak Kościołem Asamów.

