rąbek tajemnicy uchylam…

nie no, żadnego top secretu nie ma, a sytuacja znienacka dla nas samych ułożyła się tak, a nie inaczej. W niedzielę wylatujemy do Monachium, gdzie zostajemy do soboty. Bo tak. Z różnych względów plany urlopowe, jakie mieliśmy na wrzesień poszły się…(tu niecenzuralne słowo). Stwierdziliśmy, że w takim razie wyszarpniemy tydzień, a tydzień niezły jest na miasto. I tak nas ciągnęło w tamte strony od alpejskiej wyprawy, że postanowiliśmy zobaczyć, czym to się je. Ja jestem nawet zaciekawiona, bowiem w Niemczech nigdy nie byłam. No, to zobaczymy, jak tam jest. Wyjazd załatwiany w ostatniej chwili ale jak na razie wygląda, że chyba wszystko wyjdzie. A jak będzie, zobaczymy. Może w niedzielę na Okęciu okaże się, że załatwianie e-ticketu ma jakieś gorsze strony, niż zwykły papierowy??:)
No nic. W każdym razie, z racji tego, że nie na długo i bo chcemy jednak też zwyczajnie trochę odpocząć, a nie umordować się, pewnie nie zwiedzimy sporej części tego, co powinniśmy, ale po prostu zwyczajnie nic mnie to nie obchodzi. Jak nam się spodoba, to jeszcze wrócimy. A jak przeglądam przewodniki, wygląda, że całkiem sporo miejsc, które by mnie zainteresowały, tam jest do obejrzenia.
I niemiecki poćwiczę znowu;))
Mam nadzieję, że będzie ok.