występy…

rozważania Margi, czy by nie wystapić w talkshow (przy okazji, zabawne, że cała historia zaczęła się od wpisu u Pasiwo;)…przypomniały mi moje własne występy…Taaaak…ja bowiem nawet dwa razy w TV się pojawiłam;) Raz , kiedy do naszego liceum przyjechała ekipa 5-10-15 i nakręciła w naszej klasie audycję, taką rozmowę o uczuciach, dlaczego boimy się odsłaniać prawdziwą twarz podczas związków,czy coś w ten deseń. Produkowałam się tam i coś opowiadałam do kamery. Hehe.
Drugi raz capnęli nas, to znaczy mnie i P. w dniu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Akurat byliśmy po zaręczynach, szczęśliwi , jak kot, co dorwał się do miski ze śmietanką, więc kiedy dopadła nas pani z włochatym mikrofonem i kiwając na kamerzystę spytała "Powiecie państwo, czemu wpłacacie pieniądze na WOŚP?" pokiwaliśmy głowami z uśmiechem "Oczywiście"…
Przy okazji, poszliśmy jako pierwsze wiadomości w "Wiadomościach" wieczornych tego dnia;)) i następnego dnia miałam okazję przekonać się, jak wiele osób jednak ogląda wieczorne, niedzielne wiadomości i jak pilnie je śledzi.
Jednak w żadnym talk show, czy innym tego typu wynalazku, siebie wywnętrzającej się nie widzę. Może dlatego, że zwierzenia generalnie przychodzą mi z trudem, a przynajmniej takie twarz w twarz …
A Wy? Mieliście jakieś akcenty medialne w swoim życiu?? Fajnie było?