Aniołem?
Na tym samym świecie, w którym jakiś zfrustrowany terrorysta szykuje na siebie kamizelkę z materiałem wybuchowym, która ma za cel zranić jak największą ilość osób, gdzie ktoś katuje noworodka, bo ten za głośno płakał, jest jednak jakaś ilość dobra i zwyczajnie, a może właśnie nadzwyczajnie, ludzkiego serca…
Wypadek we Francji pokazał, jak bardzo można nieść komuś pomoc i jak bardzo okazać serce. I dobro. I pomoc. Począwszy od tych, którzy pospieszyli na pomoc widząc autokar, przez ratowników aż po personel szpitalny. Oczywiście, możemy podyskutować, że w przypadku ratowników i personelu jest to ich obowiązek, niosą pomoc niejako zawodowo, ale wygląda na to, że wyjątkowo serdecznie zajęto się Polakami po wypadku.
Same ofiary podkreślają to bardzo stanowczo i widać to z reportaży w TV.
Czy to już tylko poprawne wykonywanie zawodu czy właśnie ukazało się naszym oczom, jak można nieść dobro? Bezinteresowne…
Achensee.
Największe jezioro Tyrolu. To u nas większe się zdecydowanie trafiają;)) W dodatku trafiliśmy , kiedy było zachmurzone i dość chłodno. Podziwialiśmy więc grupę młodych chłopaków, którzy wbiegli na pomost z piłką zamierzając grać. Kiedy wleźli do wody , już takiego entuzjazmu nie wykazywali.

Hall in Tirol.
To małe miasteczko nieopodal Innsbrucku, które posiada prawie niezniszczoną zabytkową Starówkę, sporo budynków pamięta czasy gotyckie.

Doliną Zillertal…
jeździ kolej. Na ogół nowoczesny skład. Jednak kilka razy dziennie pcha się kolejka stara, jak się można domyślać, wzbudzająca największe zainteresowanie turystów. Naszego nie, bo to, jak ona kopciła i śmierdziała i na pewno zanieczyszczała środowisko, nie budziło naszego entuzjazmu. I gdzie tu te opowieści o ekologii? A tu na fotce owa kolejka właśnie.

Zamek Tratzberg. Widok z krużganków.
Piękne,
naprawdę piękne miejsce. Wnętrza bajkowe, wymarzone wprost do kręcenia
filmów kostiumowych! Stare meble, które przypominałam sobie ze
slajdowisk z rzemiosła artystycznego. Ach! Naprawdę warto zwiedzić.
Z zamku przywiozłam kilka zakładek do książek, jedna już do kogoś powędrowała;)
Zamek Tratzberg.
Wrócę na chwilę do podróży. Jednym z dwóch renesansowych zamków, jakie
odwiedziliśmy, był Zamek Tratzberg. Niesamowite wnętrza! Niestety, w
nim zdjęć nie można robić, a więc mam tylko zdjęcia krużganków i z
zewnątrz, kiedy to ruszyliśmy pod strome zbocze zdobyć go. Dopiero
kiedy dotarliśmy na górę zziajani i z wiszącymi do pasa jęzorami i
kiedy minął nas schodzący w dół uśmiechnięty pan kiwający w stronę
zamku ręką oznajmiając, że jeszcze tylko "eine minute", zorientowaliśmy
się, że pod górę wjeżdża mini kolejka, taka z typu turystycznych…no,
ale nieważne, my zdobyliśmy zbocze i stwierdziliśmy ,że nie dziwne, że
Zamek Tratzberg nigdy nie został zdobyty, jako, że po dotarciu na
szczyt, zdobywający zwyczajnie już nie mieli na nic siły;)))
