bonus…

Na takie letnie dni bonus, jeden z moich ulubionych wierszy…
Bolesław Leśmian, "W malinowym chruśniaku".


W malinowym chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem

Zapodziani po głowy, przez długie godziny


Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny.


Palce miałaś na oślep skrwawione ich sokiem.






Bąk złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty,


Rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory,


Złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory


I szedł tyłem na grzbiecie jakiś żuk kosmaty.






Duszno było od malin, któreś, szapcząc, rwała,


A szept nasz tylko wówczas nacichał w ich woni,


Gdym wargami wygarniał z podanej mi dłoni


Owoce, przepojone wonią twego ciała.






I stały się maliny narzędziem pieszczoty


Tej pierwszej, tej zdziwionej, która w całym niebie


Nie zna innych upojeń, oprócz samej siebie,


I chce się wciąż powtarzać dla własnej dziwoty.






I nie wiem, jak się stało, w którym okamgnieniu,


Żeś dotknęła mi wargą spoconego czoła,


Porwałem twoje dłonie – oddałaś w skupieniu,


A chrusniak malinowy trwał wciąż dookoła.

„Szczęście nadejdzie jutro”, Oksana Robski.

To nie będzie wpis o superambitnej książce, która niesie ze sobą jakieś niezwykłe przesłanie i zmusza nasz umysł do gimnastyki.
Czasem lubię przeczytać coś zupełnie innego, lekkiego. Dodać trzeba, że z kiczowatym celowo, przerysowanym obrazkiem Nowej Rosji w głównej roli.
To druga książka Robski, która ukazała się na naszym rynku i którą chciałam przeczytać. Po jej "Casual. Zwyczajna historia" z chęcią sięgnęłam po "Szczęście nadejdzie jutro" licząc na kolejną dawkę specyficznego poczucia humoru, ironii, czy też może, kto wie, autoironii? celnych spostrzeżeń na temat nowych Rosjan , ich bogactwa, ich nowych nawyków, przyzwyczajeń, hobby itd.

W "Szczęście…" poznajemy Nikitę, młodą żonę bogatego przedsiębiorcy, która zmęczona dogadywaniem na temat niepracowania, postanawia wraz z przyjaciółką , otworzyć babską agencję ochroniarską. Dodajmy, że zmotywowana faktem uprowadzenia we własnym Mercedesie i zmuszona do oddania auta.

Ku zdumieniu samej zakładającej agencję, odnosi ona spektakularny sukces i zlecenia zaczynają pojawiać się jedno za drugim…Po drodze jednak Nikita traci przyjaciół, zaczyna chwiać się jej małżeństwo, a na sam koniec zostaje porwany kochanek jej bogatego teścia. I od tej chwili coś w życiu Nikity się zmieni.

Podejrzewam, że większości z Was ta książka by się nie spodobała. Ponieważ ja od pewnego czasu chłonę to, co opowiada o współczesnej Rosji, a mam chrapkę na coś celowo przejaskrwawionego, więc mnie ta książka się spodobała. Ot, takie właśnie wakacyjne, lżejsze czytadło;)