…o tej porze roku wcale mnie nie cieszą…tęsknię do wiosny, która miała wiosenne temperatury a nie od razu waliła żarem i upałem po głowie…Nie lubię anomaliów o tej porze roku, bo zawsze wtedy niepokoję się, co będzie z latem…
Teraz w Warszawie-35C…
Mają być burze.Oby. Niech popada deszcz, bo jest potrzebny.
Kolejna osoba zamknęła bloga, zacznę mieć uraz, czy co?:)
smakowo…
ją sobie w ciśnieniowym ekspresie i uczta…co do herbaty, to mieszanka kokosa
i "Karmelowa Doliny" z "Demmers Teahouse"…takie smaki u mnie rządzą…a co u Was?
blogowo…
…tak się złożyło, że dzisiaj przeczytałam u jednej osoby, że zamyka bloga, kończy pisanie, druga na razie robi sobie przerwę, a do jeszcze kogoś innego wejść chciałam, poczytać, to okazało się, że zrobiła blog zamknięty i ja kluczyka nie mam…ot, takie życie blogowe…
trochę muzyki…
czyli coś, co mi się ostatnio bardzo podoba;)
Kwiat Azalii w Ogrodzie Botanicznym.
Czyż nie są piękne? I pachną oszałamiająco.

Z Ogrodu Botanicznego…
Dzisiaj odbyliśmy wyprawę do Ogrodu Botanicznego…przez jakieś piętnaście minut miotałam się przy pszczołach na kwiatach czosnku, chcąc zrobić coś ciekawego i jedno zdjęcie chyba mi się udało. Poza tym azalie i rododendrony kwitną i pachną oszałamiająco!

kolczyki…
no, to właśnie one do mnie wołały;)

„Postrzyżyny”, Bohumil Hrabal.
Pisałam kiedyś, że z prozą czeską jakoś się nie znam i że to prawdopodobnie błąd, dlatego powoli nadrabiam sobie tę stratę. "Postrzyżyny" słyszałam jakiś czas temu, kiedy w Radiowej Jedynce wspaniale interpretowała ich fragmenty Anna Dereszowska (tak przy okazji, niesamowita jest siła interpretacji, można książkę wzbogacić a można położyć ją kompletnie). Wtedy bardzo zachciałam przeczytać owe "Postrzyżyny"…zerknęłam w księgarni,ale nie znalazłam. Jakoś temat się rozmył i oto, szukając wśród książek na półkach, tych "do przeczytania", sięgnęłam w głąb i w moich rękach znalazła się książka na grzbiecie której ujrzałam nazwisko Hrabal. Najpierw zobaczyłam tytuł "Pociągi pod specjalnym nadzorem", ale także, coś drugiego i oto, jak na jakieś moje prywatne zamówienie , zobaczyłam, że drugie są właśnie tak wyczekane przeze mnie "Postrzyżyny". To książka z serii wydawanej przez Wyborczą jakis czas temu. Ucieszyłam się ogromnie i oczywiście od razu zaczęłam czytać.
Książka, nawiasem mówiąc, moja rówieśnica, stanowi część pierwszą trylogii nymburskiej…
I co tu dużo kryć, wsiąkłam. Proza Hrabala złapała mnie za ręce i nie puściła…zachwyciła…tym językiem, którym niby to zwykłe sprawy, drobne rzeczy autor umie oddać w taki sposób, że chce się go czytać i czytać i czytać i nie przestawać………
"Postrzyżyny" to w pogodny, humorystyczny sposób opowiedziana historia Marychny i jej męża Francina, kierownika browaru…Maria jest jakby dzieckiem w ciele dorosłej kobiety, a na pewno nie jest stateczną matroną, jaką chciałby w niej widzieć Francin, zakochany w niej najbardziej, kiedy żoneczka zalega chora i kiedy to Francin może sprawować nad nią należytą opiekę.
Marychna , o dwumetrowych , rudych, pięknych włosach, które stanowią ozdobę jej samej i jak się okazuje, jest lokalnym kolorytem małego miasteczka, jest nieposkromiona i spontaniczna, robi, co przyjdzie jej do głowy (aczkolwiek wydarzenia z psem nie mogłam jej darować)…to ona z bratem męża podcina stół w krzywy sposób, to ląduje na dachu przy kominie i to ona wreszcie decyduje się na niesamowity krok. Otóż, decyduje się wybrać do ulubionego fryzjera i ściąć owe piękne włosy…czyżby pierwszy krok w prawdziwszą dorosłość?
A może tylko jej kolejny numer, jaki wycina Francinowi?
Tak, czy inaczej, obcina się i zjawia u męża, który nie może pojąć, jak mogło do tego dojść, tak jest zszokowany.
I oto cała sytuacja kończy się iście po hrabalowsku, pozwólcie, że zacytuję:
"A Francin przyskoczył nagle do mnie, przegiął mnie przez kolano, podniósł mi spódnicę i zaczął mnie smagać po tyłku(…). W końcu Francin postawił mnie na ziemi, opuściłam spódnicę, Francin był piękny, nozdrza mu drżały zupełnie tak samo jak wówczas, kiedy poskromił spłoszone konie.
-Tak, moja panno-powiedział.-Zaczniemy nowe życie!"
I tego im właśnie ze szczerego serca życzę;)
Tym, którzy nie znają- polecam!
oczywiście nie mogłam się oprzeć…
…i nabyłam wczoraj w tańszej książce dwie , między innymi "Pod słońcem Toskanii", niech tam, zobaczę, czy tak, jak chyba Tani pisała, tak koszmarnie tłumaczona…
A propos nie mogłam się oprzeć, jakiś czas temu wstąpiłam tylko pooglądać kolczyki w biżuterii etnicznej w Galerii…i zupełnie nie wiem, jak to się stało, ale one mnie wołały, normalnie mówiły "weź nas"…no i jedna para wylądowała u mnie. Są super, dość delikatne, srebrne z kordierytem…co oczywiście brzmi dość dziwnie w sytuacji, kiedy co i rusz jedno ucho odmawia współpracy, ale ostatnio, odpukać, jakby lepiej i może siłą woli wyleczę, bo mam wielką ochotę przymierzyć wreszcie tamte kolczyki….na razie ciągle je biorę do ręki i oglądam i napatrzeć się nie mogę, tak mi się podobają.
Miłego, spokojnego weekendu Wam życzę;)
jak rozpoznać…
płeć kurczaka?
Rozsypać garść ziarna i wypuścić kurczaka. Jak będzie dziobał, to znaczy, że ON, jak będzie dziobała, znaczy, że ONA;)
