śledztwo przeprowadzone wykazało, że na szczęście nic złego się nie działo. Powodem płaczu okazała się kolka. Czyli moje znajome blogowe Mamy miały rację. Oby tylko takie powody dziecięcych płaczy były, to nie byłoby tak źle na tym świecie…
reakcja…
…tak się zastanawiam. Bo może się nie znam, bo nie mam dzieci…Ile może płakać, zanosić się płaczem dziecko bez żadnej reakcji ze strony opiekunów…dziś w nocy mieliśmy na osiedlu taką dziwną sytuację…o pierwszej w nocy zaczęło płakać dziecko. Słychać je było wyraźnie, jako, że okna pootwierane. No dobrze, płacze, wiadomo, dziecko płacze z różnych powodów. Jednak dziecko płakało i płakało, zaczęło zanosić się już takim rozpaczliwie urywanym płaczem. Nie znam się na rozróżnianiu wieku dziecka po płaczu, ale na moje ucho, to dziecko nie mówiło chyba, bo nie wołało konkretnie ani mamy ani taty…tylko płakało…a czas płynął. Zaniepokoiłam się. Wyjrzałam za okno…oczywiście naprzeciw ciemnica, nie wiadomo, skąd płacz dobiega. Po chwili płacz obudził P., który przewiesił się z okna ze mną i nasłuchiwaliśmy razem…zaraz potem wyszedł z budki ochroniarz i tak we troje słuchaliśmy…..po jakimś czasie miałam naprawdę czarne scenariusze. Ja rozumiem, że dziecko płacze, ale chyba jakis opiekun je tuli, czy coś? Tu wyglądało, że nie, więc czemu? Czy ktoś zostawił je samo a wyskoczył do nocnego a dziecko się obudziło?? Czy też może ktoś robi mu krzywdę? A może matka zasłabła w łazience czy pod prysznicem i dziecko czuje, że dzieje się coś złego?
Zadzwoniliśmy na ochronę…powiedzieli, że spróbują sprawdzić, skąd dobiega płacz…Postanowiliśmy, że jeśli nie przestanie, to zadzwonimy na Policję…
Płacz jednak się urwał……dziś rano P. powiedział mi, że potem jeszcze ochrona do niego oddzwaniała, ale my mieliśmy już wyciszony telefon, więc nie wiemy, co się działo…
Dziwna sprawa, w końcu policzyłam, że dziecko płakało około 20 minut i nie wyglądało, że ktoś z nim jest, a to nas zaniepokoiło…może zbyt się przejęliśmy, ale nie wiem, czy czasem lepiej nie zareagować więcej, niż mniej…
