podejmuję rękawicę;)

czyli zabawę, w którą wciągnął mnie Adobi. Podobno trzeba podać 5 mało znanych faktów ze swego życia, a potem wciągnąć w zabawę 5 innych blogowiczów. No, to do dzieła:

1.nigdy nie kupiłam nic na Allegro i jestem z tym faktem całkowicie szczęśliwa.

2.Mam łapę do załatwiania wspaniałej pracy. Głównie innym. Może powinnam założyć agencję pośrednictwa pracy, czy coś?

3.mam ciche marzenie, aby kiedyś na mój blog trafił ktoś, kto zaproponowałby mi potem jakąś super pracę związaną z pisaniem na tematy książkowe lub podróżnicze*

*wybrane skreślić;0)

4.wierzę w miłość i nienawiść od pierwszego wejrzenia.

5.jestem wredotą chodzącą a jednocześnie idiotyczną romantyczką. Jak się okazuje, owe cechy doskonale mogą mieścić się w jednym ciele i duszy…

A teraz do zabawy chciałabym wciągnąć następujące 5 osób (wybrane te, których nie wybrali inni i blogi otwarte, wierzcie, że najchętniej poczytałabym Was wszystkich:0).

1.Raspberry-swirl,

2. Finetkę,

3.Patekku,

4.Clem,

5.Reiwsz.

living in the city….

Jedziemy sobie dziś wieczorem Alejami Niepodległości i nagle przy jednej ze stacji metra zauważamy jeszcze będąc dość daleko mrygające światła policji. Zbliżając się zauważamy straż pożarną, wóz transmisyjny , stosowny tłumek ludzi. Teren otoczony jest charakterystyczną zółtawo-czarną taśmą. Mnie, czytelniczki kryminałów, od razu do głowy przychodzi, że coś stało się w metrze, może jakieś morderstwo? Potem na myśl przychodzi mi atak terrorystyczny…Zaniepokojeni jedziemy dalej. Szukamy informacji w necie przez komórkę i okazuje się, że to tylko kolejny nieodpowiedzialny człowiek siadł za kierownicą samochodu. Taką ciężką miał nogę, że zniosło go z jezdni na chodnik, następnie zjechał schodami do stacji metra potrącając jakiegoś starszego pana, który właśnie wychodził ze stacji…
Nie skomentuje, bo nie chcę się wyrażać. Mam tylko nadzieję, że ten starszy pan nie odniósł bardzo poważnych obrażeń…

„Księżniczka i Wojownik”, reż. Tom Tykwer.

Poszłam za ciosem i skoro radziliście, to skorzystałam z okazji, że nadawano go w Ale Kino! i zobaczyłam. Powiem tak, podobał mi się, chociaż nie umiem napisać jakiejś konkretnej recenzji, na temat " o czym jest film i co reżyser miał na myśli, bowiem film jest z gatunku nieco zakręconych (lubię takie). Tym razem mamy chyba nieco starszą siostrę Loli z "Biegnij, Lola, biegnij", ale ciągle tak samo gotową poświęcić się dla faceta…(czyżby jakieś utajnione pragnienia reżysera do miłości aż tak pełnej poświęceń?:0). Pewnego dnia Sisi, na codzień pracująca z zamkniętym zakładzie dla osób chorych psychicznie,  staje się ofiarą wypadku. Życie ratuje jej tajemniczy nieznajomy (scena pod ciężarówką jest według mnie jedną z ciekawszych filmowych scen, jakie widziałam).
Sisi, choć lekarze twierdzą, że to niemal cud, dochodzi jednak do siebie i po opuszczeniu szpitala postanawia odszukać mężczyznę, który uratował jej życie.
Znajduje go i zaczyna się walka Sisi o mężczyznę, który skrywa w sobie jakąś mroczną tajemnicę. Albo przynajmniej młodziutkiej Sisi tak się wydaje.
Bohaterka również skrywa pewne sekrety, o których dowiadujemy się w dalszej części filmu.
Film, jak już wspomniałam, dość zakręcony, ale podobał mi się jego klimat. Chociaż trochę denerwuje mnie ta stronniczość Tykwera i te jego bohaterki, które tak walczą o tych swoich mężczyzn, ale być może po prostu tak trafiłam w tych dwóch filmach…
Aż czekam na to, co napisze Tani na ten temat;)
Tym, którzy nie widzieli filmu-polecam.