raz ja górą, raz ono…ale zawzięłam się…nie ma tak, że po 15 latach od przebicia się zbuntuje. Po wymoczeniu w spirycie kolczyków włożyłam stare, stareńkie, których chyba z 8 lat w uszach nie miałam, cienkie kółka, kółeczka właściwie, tak cienkie, że ledwo co w ciele się styka to złoto, więc może się uda. Nie podobam się sobie bez kolczyków. Poza tym przebite dziurki widać, więc tym bardziej opcja bez mnie irytowała. Trzymajcie kciuki. Nie dam się tym razem;)
