nie, nie w Małkini, a w kraju, gdzie zima zajmuje całkiem sporą część roku. Ci, co mnie znają wiedzą, nie cierpię zimy. Nie dla mnie śnieg , szron na szybach, nie dla mnie mróz. To jakaś ironia losu, że ja, która mam nastroje i upodobania Południowca, urodziłam się w naszym kraju (mogło być gorzej w sumie, na przykład mogłam się urodzić w Nowosybirsku)…dziś na noc zapowiedzieli minus 14 C i mam już dość. Mam nadzieję, że to ostatnie takie zimowe uderzenie…nie, nie oczekuję śniegu, mrozu podczas którego mam wrażenie, że lodowacieje mi każda komórka ciała, chcę już słońca, ciepła, chcę odczuć, że wszystko dookoła mnie budzi się do życia…
życie pisze scenariusze…
Nabyłam plotkarskie pismo ,bo dodawali komedię tak zwaną romantyczną. Komedia zostanie obejrzana kiedyś tam, zjechana zapewne, ale zobaczymy;) natomiast przy tej okazji przeczytałam całkiem przyzwoity artykuł o Jasienicy i całej tej sytuacji, o której, nie wypieram się, usłyszałam dopiero przy okazji niedawno wygranej sprawie sądowej jego córki o prawo do praw autorskich książek jej ojca, Pawła Jasienicy. Już słysząc przy okazji wygranej przez nią sprawy sądowej, o żonie jasienicy, która była agentką, łapałam się za głowę. Nie, nie jestem naiwna, wiem, że służby specjalne działały w najrozmaitszy sposób. Tu jednak, w artykule, wyczytałam fragmenty notatek ofcera SB, który sam stwierdzał, że owa kobieta robiła dużo więcej, niż SB od niej wymagało. Jak niski poziom moralny się ma, i czy się w ogóle ma, żeby coś takiego robić? Czy się w ogóle posiada jakieś wyrzuty sumienia? Żyć ileś tam lat z kimś, sypiać z nim, oddawać mu się, udawać uczucie, oszukiwać jego, jego córkę, a wszystko to, no właśnie, na pewno dla kasy, bowiem oficer sam mówi, że kobieta była łasa na pieniądze, ale i dla jakiegoś chyba wątpliwej jakości, ale jednak poczucia władzy??
Jak nisko można upaść. Jednak można.
W dodatku syn owej kobiety do ostatniej chwili szarpał się z córką Jasienicy o owe prawa autorskie. Mimo, że znał historię matki. Wygląda na to, że brak norm moralno etycznych i bycie łasym na forsę wysysa się jednak z krwią matki. Ja na jego miejscu nie byłabym w stanie stanąć oko w oko z córką ofiary. A co dopiero szarpać ją po sądach.
Dziwne są losy ludzi w powojennej Polsce, dziwne jest to, czego pewnie nie raz się jeszcze o kimś dowiemy, dziwne, że musieliśmy przez to wszystko przejść i przechodzić, że jesteśmy świadkami często tak wielkim rodzinnych dramatów…życie pisze jednak najciekawsze scenariusze, że zakończę takim truizmem…….
