nicki…

Tak sobie niedawno pomyślałam, jak człowiek przywyka do nicków. Swojego i innych. I jak to jest, że nawet poznając potem imię danej osoby często gęsto myśli się o niej nickiem właśnie. Syndrom internetu? Ciekawe. Wy też tak macie, czy tylko mnie się to zdarza?

…plotki sąsiedzkie…

Wczoraj uskuteczniliśmy. Wieczorem usłyszeliśmy jak ktoś wbija gwóźdź w ścianę. Dziwne, ale być może coś mu spadło i wiesza. Okazało się jednak, że to nie wbijanie gwoździa, a pukanie do nas do drzwi. Była to sąsiadka z piętra wyżej, ale nie ta nad nami. To taka młoda dziewczyna, która kiedyś nawet tuż po przeprowadzce oglądała nasze mieszkanie i zachwycała się rozwiązaniami. Przyszła spytać o pewne techniczne szczegóły, konkretnie, jakiś namiar na architekta wnętrz. I okazało się, że oni się niebawem wyniosą. Nie dziwne w sumie. Z pół roku temu urodziła im się trzecia córka, a niby pokoje cztery, ale mówi, że się przestali mieścić. Tak więc kolejna sąsiadka nam zniknie…Już ta obok nas , która wyjechała do narzeczonego a chyba męża do Włoch, mamy wrażenie, że zaszła w ciążę, tak, jak ją ostatnio widzieliśmy. Teraz oni. Nie będziemy już znać żadnych kompletnie ludzi. Bo do tej pory to właśnie z dziewczyną obok i nimi mówiliśmy sobie "dzień dobry"…Ale nie dziwię się, że zmieniają lokum. Nie bardzo sobie w naszym metrażu dwoje dzieci wyobrażam a już trójka? Kupili połówkę bliźniaka, niezły metraż, teraz tylko chcą go zacząć szykować, a że wskoczyli na miejsce kogoś, kto nie dostał kredytu, tak więc szukają na szybko architekta wnętrz.

Przy okazji oplotkowaliśmy tych nad nami. My się poskarżyliśmy, że tacy hałaśliwi, oni (a mają ich vis a vis), że strasznie gburowaci, że nie odpowiadają im na "dzień dobry", tak więc nie tylko my ich tak kiepsko odbieraliśmy…

szkoda mi się trochę zrobiło, że się wynoszą kolejni chociaż trochę znajomi sąsiedzi, bo samotnie się tu zacznę czuć…

„Dobry Rok”, Peter Mayle.

Nic na to nie poradzę, że lubię książki Mayle’a. Za co? Za lekkość, za to, że opisuje piękną Prowansję, za to, że jego bohaterom zawsze się wiedzie i zawsze układa;)

Czasem dobrze jest poczytać taką optymistyczną lekturę. "Dobry Rok" opowiada o Max’ie, który robi karierę w Londynie, jednak pewnego dnia zostaje zastawiona na niego pułapka przez zawistnego kolegę z pracy i Max decyduje się odejść. Jak za dotknięciem różdżki dobrej wróżki okazuje się niemal natychmiast , że został on obdarowany posiadłością i winnicą w Prowansji. Niemożliwe? Ależ wiem;) Tylko co mnie to obchodzi?:) Fajnie było poczytać o tym, że komuś los sprzyja. I że ktoś taką szansę umie wykorzystać. Max bowiem decyduje się porzucić dotychczasowe życie na najwyższych obrotach i przenieść do odziedziczonej posiadłości aby zacząć tam całkowicie nowe życie. Spokojniejsze, pełne innych wartości, chyba szczęśliwsze. A dodając do tego piękne kobiety, dobre wino i wspaniałą, jak zawsze kuchnię, czegóż on może chcieć więcej?:)

Mnie się podobało. Od razu uprzedzam pytania, filmu nie widziałam, może jak wyjdzie na dvd…

Jemiołuszki…

Wczoraj wybraliśmy się na spacer do Konstancina. Mieliśmy ochotę sprawdzić najnowszy nabytek do apartu , czyli obiektyw, jaki P. sobie nabył. A spodziewaliśmy się tam spotkać i ptaki i być może wiewiórkę. I okazało się, że mieliśmy rację. Wiewiórka, to chyba specjalnie na życzenie P. łaskawie się objawiła;) były też ptaszki różne, ogromne stado kaczek i dwa łabędzie (reszta łabędziego stada okazała się żerować na chlebku przechodniów u wjazdu do miejscowości, co potem zobaczyliśmy).

Obiektyw okazał się wspaniałym nabytkiem! Dzięki niemu potem zasiedliśmy w domu i mogliśmy się przekonać , co też za ptaki udało nam się cyknąć (co do kaczek i łabędzi nie mieliśmy wątpliwości:). Jedne, to sikorki, ale te drugie? Wertowaliśmy atlas ptaków i czekaliśmy, czy też ptaki okażą się oczywiste. I nagle, tak, to jemiołuszki! wypisz wymaluj zdjęcie w Atlasie! Ale mieliśmy dziką radochę!!! Jednak ten nabytek był świetnym pomysłem! P. stwierdził, że chce go kupić po Mistrzostwach Europy w Łyżwiarstwie, kiedy twierdził, że "gdyby miał obiektyw, to…", chociaż według mnie i tak zrobił świetne zdjęcia, ale cieszę się, że nabył ten, bo widać gołym okiem, że zakup udany! No i ta radocha, kiedy odkryliśmy, co oglądaliśmy.

Na prośbę Patekku załączam zdjęcie Jemiołuszki (tu z położonymi piórkami czubka). Zdjęcie wykonane przez P..