o święcie pewnym…

które wzbudza z roku na rok coraz to różniejsze emocje. Chyba dlatego jednak, że nie nasze, najbardziej, ale mimo to policzmy, że już się w naszym świecie też zakorzeniło, bo parę lat już ono jest (pamiętam, że już w liceum pisałyśmy z japońską penpal o tym, w jaki sposób w naszych krajach się je obchodzi, chociaż u nas to była świeżyzna wtedy)…

Dzisiaj nawet w słuchanej przeze mnie audycji w Jedynce, dyskusja, czy Walentynki to fajne święto, czy świeto komercji. Odzywają się głosy, że to obciach, że kochać trzeba nie tylko jeden dzień w roku i że też trzeba pokazywać uczucie nie tylko tego dnia.

Hmmm…nie jestem jakimś wielkim fanem Walentynek, bo właśnie nie muszę się cieszyć, że tylko tego dnia ktoś okaże mi ciepłe uczucie (dostaję też kompletnie nieerotyczne, po prostu miłe kartki od przyjaciół)…ale też nie mam do nich takiego nieprzyjemnego stosunku i wręcz nienawiści, jak niektórzy.

Bo jakoś umiem się zdystansować. Dziwnym trafem nasz kraj jakoś lubuje się w jednodniowych dniach okazywania miłości. Dzień Matki czy Dzień Dziecka na przykład. A czy ktoś z przeciwników Walentynek (ileż to singli cierpi tego dnia! jedno z haseł, jakie czytam między innymi) , zastanawia się, ileż to par w Polsce cierpi na niepłodność lub wręcz bezpłodność? Może dla nich taki dzień dziecka, czy dzień matki, to koszmar? Bo wiedzą, że nigdy sami go nie poświętują? Ale i nie lecą ze sztandarami na ustach dyskryminować. Albo dzień babci, zawsze mnie rozwalały te hasła o kochanej babuni w telewizji, te uśmiechnięte wnuczki, które pędziły z laurkami do babuni. Niektóre, podkreślam , na szczęście tylko niektóre, tylko tego jednego dnia. Bo święto.

Pozwólmy tym, co mają ochotę kupić sobie kiczowatego miśka czy kartkę, czy pójść do knajpki posiedzieć przy świecach , zrobić to. Jeśli tylko komuś zrobi się milej? A komercja wkrada się w nasze życie naprawdę i przy innych okazjach, nie tylko akurat przy okazji Święta, które akurat uważam za jedno z sympatyczniejszych, jako, że traktuję je raczej jako święto wszystkich tych, którzy mają ochotę ciepło się do kogoś odnosić, niekoniecznie tylko zakochanych…