…bo tak. Mam ochotę na lekki wpis.
Wczoraj pospacerowaliśmy po okolicy. Jednak, co by nie mówić o Kabatach, to cenię sobie to poczucie bezpieczeństwa (ja wiem, i to się z czasem będzie zmieniać, ale póki jest, korzystamy)…Pogoda była niezła, dopiero pod koniec spaceru z nieba zaczął sypać śnieg, który jednak szybko topniał, więc na kurtkach osiadł właściwie jako deszcz. Poobgadywaliśmy ludzi, o których wydawało nam się kiedyś, że byli znajomymo, a bardzo się na niekorzyść zmienili. Ciekawe, czy piekły ich uszy;)
Wygląda na to, że pojawiło się trochę nowych sklepów w okolicy. Między innymi nowy z materacami, ale i dekoracyjny i jakiś dla odchudzających się…za to ciągle brak jakiegoś nowego warzywniaka czy z wędlinami w bliższej okolicy. Otwiera się setny salon fryzjerski, w którym nigdy nic się nie dzieje a ludzie mogliby zbijać spore pieniądze, kiedy otworzyliby właśnie wyżej przeze mnie wymienione. Nie wiem, może to "eleganciej" brzmi, że "mam salon stylistyczno-fryzjerski" , niż "mam warzywniak":) Tak, czy inaczej dylać musimy na bazarek, a to wcale nie taki też rzut beretem, szkoda.
Sporo lokali ciągle w dwóch nowych blokach na wynajem, widać, że chyba ceny nie takie, albo nie ma z innych przyczyn chętnych (wyjechali już do Anglii czy Irlandii?)…zobaczymy, co tam się pootwiera. Ja oczywiście przewiduję milionowy w okolicy salon fryzjerski…zobaczymy…
