„Przystanek śmierć”, Tomasz Konatkowski.

"Przystanek śmierć", to kryminał, który "musiał" mi się spodobać. Czemu musiał? Ano dlatego, że dzieje się w mojej "małej ojczyźnie", czyli sporo scen dzieje się w regionie Warszawy, w którym przyszłam na świat i w którym mieszkałam do całkiem jeszcze niedawna. Książkę potraktowałam między innymi ,jako świetny przewodnik po Warszawie a już kiedy czytałam o miejscach mi znajomych, wyobraźnią przenosiłam się tam z komisarzem Nowakiem, głównym bohaterem książki.
Jak mogłaby mi się nie spodobać książka, która wspomina miejsce, w którym chodziłam na pierwsze randki, wymienia Kościół, w którym ślubowałam i opisuje wiele, wiele miejsc, które znam?:)

Akcja książki zaczyna się w momencie, kiedy na pętli tramwajowej na Bemowie zostają znalezione w jednym z wagonów tramwajów zwłoki starszego mężczyzny. Na miejscu zjawia się komisarz Adam Nowak, który wraz z ekipą dochodzeniową rozpoczyna śledztwo. Śledztwo, ktore okaże się bardziej skomplikowane jako, że szybko Nowak zorientuje się, że tym razem ma do czynienia z seryjnym mordercą, który zaczyna "uderzać" w co i rusz innym miejscu Warszawy…zawsze jednak jest to związane z komunikacją miejską.

Książka napisana jest dobrze, czyta się również dobrze, mnie osobiście wciągnęła i miłośnikom kryminałów mogę polecić.