właśnie w necie wyczytałam, że z powodu otwarcia nowego centrum handlowego w Warszawie szykuje się paraliż ulicy (przynajmniej w centrum, gdzie owo centrum się odklucza dzisiaj). Podobno w Krakowie kiedy otwierali jakieś popularne centrum, przez tydzień na ulicach były korki.
Ciekawe, gdyby otwierali nowe muzeum , jakoś korków pewnie by nie było…
Stwierdziliśmy z P., że to jak w Portugalii, która też relatywnie w UE od niedawna, tam u nich, jak u nas , bardzo lubią malle wszelakie i centra handlowe są tam popularne w miastach i dłuuuugo czynne (w jednym z nich zakupy winne w markecie robiliśmy dobrze po 22!)…A już w Wiedniu nie widzieliśmy, widać im bardziej bogate i rozwinięte społeczeństwo, to mniej się taka forma rozrywki liczy…Nie mówię, że nie bywam w Arkadii, czy GM, bo byłabym hipokrytką, ale ot, taka refleksja po przeczytaniu dzisiejszej netowej wiadomości…:0)
