…mnie dopadła…pogoda na pewno ma na to wpływ, ale oczywiście nie jedyny…Dobrze, że chociaż wczoraj udało się pospacerować w lesie, chociaż spodnie po tym spacerze do prania (zima z błockiem topniejącym i breją)…
Zaatakowały mnie pesymistyczne myśli…wydaje mi się, że pewne sprawy stoją w miejscu…uczucie stagnacji , niemożności zmian zaczyna wyżerać mnie od środka…chciałabym móc spojrzeć optymistyczniej w przyszłość, ale dzisiaj cholernie trudno jest mi to zrobić…walczę z tymi myślami, staram się pozytywnie programować, ale nie wychodzi…boję się, że z tego wszystkiego zacznę popełniać głupie błędy…
tak bardzo chciałabym poczuć , że lepsze nadchodzi…….
